Muzyka

poniedziałek, 23 marca 2015

Wizyta u Lekarza Liam

Jesteście z Liamem parą już dobre 2 lata. Układa wam się świetnie i w łóżku jak i w życiu codziennym. 
T: Liam kochanie, przyjdź na chwilę.
L: Już idę.
T: Strasznie boli mnie w okolicy macicy.
L: Co ? Bardzo boli ?
T: No trochę, ale do jutra wytrzymam. Mógłbyś zadzwonić do lekarza i umówić mnie an jutro ?
L: Oczywiście. Już dzwonię...

-- Następnego dnia --

Obudziłaś się o godzinie 9.00. Liama już nie było, umówił się z chłopakami o 8.30 na mecz. U lekarza byłaś umówiona na 12. Więc miałaś jeszcze sporo czasu. Liam obiecał, że wyrobi się i razem pójdziecie do ginekologa. Zjadłaś śniadanie. Wzięłaś długą kąpiel po czym poszłaś na spacer z waszym psem Fredziem. Gdy wróciłaś była 11.30, więc zaczęłaś się szykować na wizytę u lekarza. Gotowa byłaś o 11.50. Martwiłaś się, gdyż Liama nadal nie było. Wybiła 12, a go nadal nie było. Nie traciłaś minuty dłużej i sama pojechałaś do ginekologa. Na miejscu byłaś lekko spóźniona, lecz gabinet był pusty i weszłaś bez problemu na wizytę. Lekarz delikatnie cię zbadał po czym stwierdził.
Le: Nic pani nie dolega. To są po prostu bóle miesiączkowe.
T: Aha. To dobrze, bo bałam się, że coś ze mną jest nie tak.
Le: Haha..nie ma się pani czym martwić. Ma pani młode i piękne ciało.
Miałaś wrażenie, że mężczyzna próbuje z tobą flirtować. Przyjrzałaś się mu dokładnie, wyglądał na około 30 lat. Miał rozczochrane, ciemne włosy i brązowe oczy. Zbliżył się do ciebie i mocno cię szarpnął, tak żebyście się dotykali. Wasze usta dzieliło parę milimetrów. Nagle facet zaczął cię namiętnie całować, a jego ręce powędrowały ku twoim pośladkom. Dotykał cię delikatnie, ale jednocześnie podniecająco. Uświadomiłaś sobie co mężczyzna chce zrobić. Pomyślałaś, że przecież masz już chłopaka i go bardzo kochasz. Nie możesz mu tego zrobić. Odepchnęłaś go delikatnie.
T: Przepraszam ja mam chłopaka. Nie mogę tego zrobić.
Le; Ale on nie musi się o niczym dowiedzieć.
Zaczął z powrotem namiętnie cię całować. Nie mogłaś go powstrzymać. Wiedziałaś, że to nie jest fair wobec Liama, ale coś innego tobą kierowało. Podobało ci się to, uległaś mężczyźnie i odwzajemniłaś jego pocałunek. Nagle ktoś wszedł do gabinetu. Natychmiast oderwaliście się od siebie. W drzwiach stał Liam. Nie wiedziałaś co powiedzieć. Jak mu to wytłumaczyć.
L: [T.I] Co ty robisz ? 
T: Liam kochanie, to nie tak jak myślisz. Choć wszystko ci wytłumaczę.
L: Nigdzie nie idę. Co tu jest do tłumaczenia. Przecież widziałem !
Wyszedł trzaskając za sobą drzwiami. Wybiegłaś za nim, lecz go nie było już widać. Nie wiedziałaś gdzie go szukać. Myślałaś o najgorszym, bałaś się, że Liam zrobi sobie krzywdę. Dzwoniłaś do niego z milion razy, ale nie odbierał. 'A może pojechał tam gdzie zawsze, gdy jest mu smutno. Nad pobliski staw. Bez chwili namysłu pojechałaś tam. Nie myliłaś się. Liam tam był. Siedział załamany na brzegu stawu. Podeszłaś i usiadłaś obok.
T: Liam. Proszę wybacz mi. To nic nie znaczyło.
L: Nic nie znaczyło? Może mi jeszcze powiesz, że on rzucił się na ciebie ? Co ? No co masz mi do powiedzenia ?
T: Nie nie powiem tego. Nie będę się głupio tłumaczyć. Po po prostu powiem , że kocham tylko ciebie. Jesteś całym moim światem, jesteś moim życiem. Słyszysz.
Odpowiedziała ci cisza.
T: Liam spójrz na mnie. Zrozumiem, jeśli karzesz mi się wynosić, ale proszę spójrz na mnie ten ostatni raz.
Liam spojrzał na ciebie, ale tylko przez chwilkę. Szybko odwrócił wzrok. Patrzył gdzieś daleko. Zrozumiałaś, że nic tu po tobie. Wstałaś i powoli zaczęłaś iść w stronę swojego auta.
L: Stój ! - rozkazał ci. Wstał i podszedł do ciebie. - Słuchaj. To co zobaczyłem tam bardzo mnie zabolało. Ufałem ci. Po tym już nigdy nie będę ufał ci stu procentowo. Ale jedno wiem kocham cię, i gdy cię zabraknie moje życie straci sens. Dlatego wybaczam ci. I proszę, abyś został.
T; Liam dziękuje. Przepraszam. Nie wiem co mną kierowało. Tak bardzo mi przykro, że cię zawiodłam. Kocham cię. Tak bardzo cię kocham. Bałam się, że cię stracę na zawsze. Tak bardzo się bałam.- Na myśl o tym zachciało ci się płakać. Nie mogłaś powstrzymać łez. Rozpłakałaś się jak dziecko. 
Liam mocno cię do siebie przytulił. Gdy się uspokoiłaś przyłożył ręce do twoich policzków, nachylił się i czule cię pocałował. Następnie wsiedliście do samochodu i pojechaliście do domu. Na zgodę spędziliście razem gorącą, długą noc..



*********************************************************************************


I co jak wam sie podoba ?!! Bo wiecie, tak dawno nie było u nas Liama xD Piszczcie czy wam się podoba :D

niedziela, 22 marca 2015

#4 Lou

Minęło już pół roku od incydentu w szpitalu. Z Niallem układa mi się wyśmienicie. Dużym plusem w naszym związku jest to, że chłopcy go akceptują. Wszyscy nadal mieszkamy w moim, a teraz już naszym domu. Na studiach radzę sobie dobrze, ale tylko dzięki mojemu blondaskowi. Zayn i Perrie  zamieszkali w Bradford na stałe, a niedługo na świat przyjdzie ich córeczka- Jade (imię otrzymała po najlepszej przyjaciółce mamy :D). Do naszego domu niedawno wprowadziła się Nathalie- nowa dziewczyna Harry'ego. Liam też poznał super dziewczynę, z którą dobrze się dogaduję, ale i tak moją przyjaciółką jest Nathalie, która jest w moim wieku. Tomlinsona już nigdy nie spotkałam. Wszystko zapowiadało się tak idealnie.
********************************************************************************
Siedziałam na kanapie w salonie i oglądałam film z moim bratem. Nialler wyszedł na zakupy ponad pół godziny temu i powoli zaczynałam się denerwować, że nie wraca. Sklep, do którego poszedł był blisko, a jego nie było.
- Liam?
- Hmm?- mój brat prawie nie zwracał na mnie uwagi, tak był poczłonięty oglądaniem Smerfów w Nowym Jorku (IDIOTA!)
- Niall jeszcze nie wrócił?- zapytałam bezsensownie.
- Nie, ale... coś długo go nie ma- zauważył Li.
- Właśnie, martwię się
Ledwo wypowiedziałam te słowa zadzwonił telefon. Szybko pobiegłam do domowego i odebrałam, szkoda tylko, że nie miałam pojęcia z kim będę miała do czynienia.
- Halo?- głos mi zadrżał.
- (T.I)?- usłyszałam znajomy głos, ale nie potrafiłam dopasować go do odpowiedniej osoby.
- Tak to ja
- Mam go
- Kogo?- zdziwiłam się, ale po chwili dotarło do mnie znaczenie tych słów.
- Nialla- czyli jednak. Stałam jak wryta nie wiedząc, co powiedzieć.- Jeśli chcesz go jeszcze kiedyś zobaczyć bądź za 10 minut przy pierwszej ławce w parku- powiedział głos i rozłączył się.
Stałam jak zaklęta. Dopiero po chwili pojęłam co się dzieje. Boże jaka ja jestem nieogarnięta! Prędko założyłam buty i kurtkę. Park był 15 minut drogi pieszo, więc...
- Liam podrzucisz mnie do parku?
- (T.I), ale po
- Po prostu mnie tam zawieź- przerwałam mu.
 Payne o nic więcej nie pytał. Ubrał się i ruszył do garażu. Po kilku minutach byliśmy na miejscu, ale czy to wszystko trwało 10 minut? Oby.
- Poczekasz tu na mnie?- zapytałam niepewnie patrząc na brata.
- Może po prostu pójdę z tobą?- zaproponował.
- Nie- zaprzeczyłam szybko.
- Jak chcesz- wzruszył ramionami i rozłożył się na siedzeniu.
W pośpiechu udałam się do ławki, którą wskazał rozmówca. W pobliżu nie było nikogo, dosłownie NIKOGO. Nie było słychać rzadnego głosu, śmiechu, nic. "No tak- pomyślałam- Ktoś mi zrobił głupi kawał, a ja uwierzyłam". Jednak sama nie mogłam uwierzyć w moje słowa. Coś było nie tak.
Po chwili zauważyłam dwie osoby idące w moją stronę. Jedna szła, popychając drugą, którą na 100% był Niall. Horana poznałabym z daleka zawsze i wszędzie. A druga osoba? Była mniej więcej wzrostu Lou i tej samej postury... Chwila, chwila... TO LOUIS!
Tomlinson szedł za blondynem lekko go popychając, ale wcale nie wyglądał podejrzanie. Dopiero, kiedy podeszli bliżej zauważyłam broń w jego ręce. Cholera o co tu chodzi?! Może adzwonić do Liama?
- Oto twój Niall- powiedział Louis, ale nie puścił Irlandczyka.
Podeszłam bliżej, ale Lou cofnął się, a także Horana o kilka kroków.
- Pu.. puść go- wyjąkałam, ale szatyn tylko się zaśmiał.
- Puszczę go pod jednym warunkiem- powiedział. Mocno się zdziwiłam na te słowa.- Jeśli go wypuszczę ty pojedziesz zemną, a jeśli nie to go zabiję- poinformował mnie i jakby na dowód tych słów przystawił Niallerowi pistolet do głowy.
W niebieskich oczach blondyna widać było przerażenie.
- Po co to wszystko?- zapytałam chcąc przeciągnąć czas.
- Jeśli ją cię nie mogę mieć to nikt cię nie będzie miał- uśmiechnął się Louis.
- Lou proszę- wyszeptałam.
- Nie ma o co prosić- odparł drwiąco.- Postawiłem warunek
- To ja już
- Nie rób tego- przerwał mi Niall.
- Ty siedź cicho- warknął na niego Louis.
- Lou dlaczego miałabym pójść z tobą?- Matko jakie głupie pytanie!
- Bo twój chłoptaś zginie- powiedział niewzruszony szatyn.
- Dobrze, ale daj mi się z nim pożegnać- poprosiłam.- Wtedy pojadę
- Niech ci będzie- Louis popchnął blondyna w moją stronę.
Mocno wtuliłam się w Nialla, a z moich oczu spłynęło kilka łez. Blondyn oparł głowę o moją i gładził ręką moje plecy. Zamknęłam oczy koncentrując się na zapachu chłopaka. Nie wiedziałam czy jeszcze go zobaczę...
Kiedy otworzyłam oczy zobaczyłam Tomlinsona celującego w Horana. Louis wystrzelił, a ja odepchnęłam chłopaka. Potem pamiętam już tylko ciemność...
Z PERSPEKTYWY NIALLA
(T.I) odepchnęła mnie tak mocno, że znalazłem się na ziemi. Po chwili jej ciało runęło koło mni. Z jej ramienia leciała krew. Lała się ciemnymi strugami, aż zrobiło mi się niedobrze. Zerknąłem na Louisa. Stał przerażony i patrzył na nieruchomą (T.I). Nim się obejrzałem zjawił się Liam. Zadzwonił na pogotowie i i usiadł przy szesnastolatce. Bezskutecznie usiłował zatamować ranę siostry. W tym czasie Tomlinson się ulotnił. Karetka przyjechała dość szybko i zabrała (T.I) do szpitala. Ja i Liam pojechaliśmy za nimi samochodem przyjaciela.
- Co się właściwie stało?- zapytał Liam, kiedy czekaliśmy na lekarza.
- Poszedłem do sklepu i spotkałem Louisa. Kiedy wyszedłem ktoś zaszedł mnie od tyłu i wepchnął do samochodu. Wtedy zobaczyłem, że to Tommo. Zadzwonił do twojej siostry i kazał jej przyjść do parku. Dał jej wybór- albo mnie zabije, albo ona pojedzie z nim. Zgodziła się, ale najpierw chciała się ze mną pożegnać. Potem mnie odepchnęła i za chwilę sama leżała na ziemi zalana krwią- westchnąłem na zakończenie.
- Po co mu to wszystko- Liamowi najwyraźniej to pytanie nie dawało spokoju.
- Albo on będzie ją miał, albo nikt. Jakoś tak powiedział- powtórzyłem, a Li ciężko westchnął.
- Mam nadzieję, że będzie z nią dobrze
- Ja też- przytaknąłem.
Po kilku minutach na korytarzu pojawił się mężczyzna w białym kitlu. Od razu poderwaliśmy się z krzesła.
- I co z nią?- zapytał Liam.
- Możemy poinformować tylko rodzinę- odezwał się lekarz.
- Liam Payne, brat (T.I). A to- wskazał na mnie. - Chłopak (T.I) Niall
- Dobrze, pani (T.I) Payne jest ciężko ranna, ale operacja się udała i będzie żyła. Tylko musi pozostać 2 tygodne na obserwacji. Możemy też wypisać ją po 7 dniach o ile panowie należycie się nią zajmą- powiedział lekarz i otworzył nam drzwi do sali, w której leżała (T.I).
Z PERSPEKTYWY (T.I)
Lekarz wyszedł, a po chwili na salę weszli chłopcy. Niall i Liam pochylili się nade mną zaniepokojeni.
- Nic mi nie jest- uśmiechnęłam się, choć każdemu słowu towarzyszył olbrzymi ból.
- To dobrze- blondyn cmoknął mnie w policzek.- Ale to ja powinienem być na twoim miejscu...
- Gdyby taka sytuacja się powtórzyła zrobiłabym dokładnie to samo- pogładziłam go po policzku.
Chłopcy razem z Nathalie odwiedzali mnie codziennie. Nawet Zayn i Perrie przyjechali do nas! Siódmego dnia mojego pobytu w szpitalu zjawił się jedynie Liam, któremu towarzyszyło dwóch funkcjonariuszy. Kazali mi złożyć zeznania.
Następnego dnia wróciłam do domu. Kiedy włączyłam telewizor leciały wiadomości.
"Członek byłego, ale za to bardzo znanego zespołu o nazwie One Direction został skazany na 8 lat pozbawienia wolności. Louis Tomlinson szantażował (T.I) Payne oraz próbował zabić Nialla Horana, niegdyś swojego przyjaciela!"
Wyłączyłam telewizor i przytuliłam się do Nialla. Teraz byłam już bezpieczna. Przynajmniej na osiem lat.



*******************************************************************************


Hej Kochani Nie wiem czy pisać jeszcze jedną część ostatnią czy zostawić tak jak jest ? Pisać w komentarzach czy wam się podoba. :**


niedziela, 15 marca 2015

Przepraszam

Hejka Kochani! 
Wybaczcie mi proszę,że nie prowadzę już strony :(
Mam zepsuty Laptop i może to trochę potrwać napisałam już 
Lou 4 możliwe e wam się spodoba bo mi strasznie się spodobała
Jestem z niej dumna :D
Postaram się jakoś ją dodać...Jeszcze raz przepraszam ! 

wtorek, 3 marca 2015

Imaginy z gifami

#1
Zayn: [T.I] Kupisz mi nowe lusterka ?
Ty: Nie masz ich za dużo 
Zayn: No proszeee

#2
Jesteś z Lou i na urodzinach twojej babci 
Lou:

#3
Luke kiedy cię pierwszy raz zobaczył 

#4
Dzennikarz: Co robisz z [T.I] w nocy
Ash:


#5
Leeroy: No dajesz [T.I] Trzeba troszkę schudnąć powtarzaj za mną 


#6
Niall wysyła dla ciebe wiadomość


#7
Harry kiedy zobaczył cię w nowej bieliźne 



#8
Ty: Calum jak wyglądam w nowej sukience 
Calum: 


#9
Michael kiedy zabaczył cię w stroju jednorożca 

poniedziałek, 2 marca 2015

#3 Lou

Wybiegłam z sali. Nie chciałam dłużej na niego patrzeć. Usiadłam na jednym z krzeseł i rozpłakałam się. Tomlinson zdradził mnie z Calder - to wiedziałam. Ale nie miałam pojęcia, że przespał się też z Pezz i Sophie. O ile przespaniem się można nazwać wrzucenie do napojów nastolatek narkotyków i pożądne ich spicie, żeby niewiele pamiętały. Aż dziwne, że obie dziewczyny zapamiętały wszystko. To nie mógł być przypadek... Z tego co się orientowałam Perrie przeprosiła Malika i nadal byli razem, a Sophie zostawiła Liama, twierdząc, że Louis jest lepszy. Naiwna... No, ale każdy uczy się na błędach, ja tak samo.
- (T.I) będzie dobrze- usłyszałam męski głos, któremu towarzyszył irlandzki akcent.
- Nic nie będzie dobrze, Niall. Gdyby to było tylko ze mną i Eleanor to wybaczyłabym mu. Chciałam mu wybaczyć, chociaż to takie naiwne i głupie wierzyć, że on się choć trochę zmienił. Ale zrobiłabym to, żeby zespół
- Zespół nie jest ważny- przerwał mi Horan.
- Jest ważny- zaprzeczyłam.- Dla was i... i dla mnie
- (T.I), przecież nawet jak nie będzie 1D to nadal możemy się przyjaźnić
- Ty nic nie rozumiesz Niall. Ja
- Obwiniam się za rozpadnięcie zespołu, bo gdybym was posłuchała nigdy, by do tego nie doszło- powiedział za mnie blondyn.- Ale to nie prawda. Louis tak, czy inaczej mógł to zrobić Sophie i Perrie
- No tak- westchnęłam. Irlandczyk rzeczywiście miał rację. Kiedy nie zajmował się jedzeniem miał mądre myśli i rady.- I co teraz będziesz robił?- zapytałam.- Wracasz do Mullingar?
- A co ci Liam powiedział?
- Nic- wzruszyłam ramionami.- Louis tylko mówił, że wraca do Doncaster. Ale Li nic nie mówił. Wogóle mój brat ostatnio rzadko ze mną rozmawia
- To ja ci powiem- uśmiechnął się Nialler.- Ja, Hazza i Liam idziemy na studia, a Zayn i Perrie jadą do Bradford. Chcą wziąć ślub i takie tam
- Aaa- to była naprawdę dobra informacja.
- Zgadnij jaki kierunek wybrałem
- Nie wiem
- No dawaj zgaduj
- Nie wiem Nialler, powiedz mi
- Pamiętasz jak kiedyś mówiłaś, że chciałabyś iść na reżyserię dźwięku, a Liam załatwił ci wcześniejsze studia?
- Tak, zaczynam studia w październiku...
- To jestem ciekaw jak zareagujesz na to, że będziemy w jednej klasie- powiedział, a ja zaniemówiłam. To było cudowne.
- Super!- rzuciłam się chłopakowi na szyję, kiedy odzyskałam mowę.
- Też się cieszę- Niall odwzajemnił uścisk.
- A Harry?
- Co Harry?
- Jaki kierunek wybrał Hazz?
- Aaa, Styles chce iść na angielski. Ma ambicje. Będzie nauczycielem- uśmiechnął się blondyn. Miał taki uroczy uśmiech...
- Fajnie- odwzajemniłam gest. W jego przypadku nie zrobienie tego było niemożliwe.- Ciekawe co wybrał Liam- zastanawiałam się na głos.
-Nie wiem, nie mówił
- Mi też pewnie nie powie- wzruszyłam ramionami.
- Wracamy do domu?- dobiegł nas głos Liama.
- Tak- odparłam i z pomocą Horana wstałam z krzesła.
Wszyscy oprócz Louisa wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy prosto do mojego domu, gdzie dzisiaj chłopcy mieli spędzić noc. Dom był naprawdę duży. Kiedy Liam kupował go chyba myślał o zakładaniu licznej rodziny, tak był ogromny. Postanowiliśmy też, że zamieszkamy w nim w czwórkę- ja, Liam, Niall i Harry, czyli czwórka zwariowanych studentów o bardzo głupich pomysłach, jak powiedział Styles. Byłam bardzo śpiąca i ledwo doszłam do swojego pokoju. Od razu położyłam się na łóżku i zasnęłam.

Z PERSPEKTYWY NIALLA

Ona jest taka krucha. Nie wierzę, że Tomlinson mógł ją tak okrutnie potraktować. (T.I) jest cudowna, chociaż bardzo młoda. A ten dupek potraktował ją jak zwykłą szmatę- myślałem o niej w ten sposób cały czas odkąd zobaczyłem ją w szpitalu, a świadomość, że śpi za ścianą, wcale mi niczego nie ułatwiała. (T.I) podobała mi się od dawna, jeszcze zanim zaczęła chodzić z Louisem. Jednak nigdy nie odważyłem się wyznać jej swoich uczuć. Czasem ciężko mi było przyznać, nawet przed samym sobą, że kocham tę szesnastolatkę całym swoim sercem.
Od myślenia zachciało mi się pić. To śmieszne, że od samego myślenia o niej robiło mi się sucho w ustach. Wstałem z łóżka i poczłapałem do kuchni. Otworzyłem lodówkę i wyciągnąłem z niej sok. Nalałem napój do szklanki i wróciłem się do pokoju. Byłem już przy drzwiach, kiedy usłyszałem cich szloch dochodzący z sypialni (T.I). Cofnąłem się o kilka kroków i stanąłem tuż pod jej drzwiami. Tak, nie myliłem się. To (T.I) płakała. Zapukałem cicho, ale nikt nie odpowiedział, a szloch nie ustał. Delikatnie nacisnąłem klamkę i otworzyłem drzwi. W pomieszczeniu panowała ciemność (w końcu była noc). Jedynym źródłem światła była nieduża lampka, wisząca na ścianie. Na łóżku siedziała (T.I). Nogi miała podkulone pod brodę, a głowę odwróconą w kierunku okna. Jedynym dźwiękiem jaki rozchodził się po pokoju był płacz dziewczyny.
- (T.I)- szepnąłem, ale szesnastolatka nie zwróciła na mnie uwagi.
Chwilę się wahałem, ale i tak wszedłem do sypialni dziewczyny. Spokojnie podszedłem do jej łóżka, na którym swobodnie usiadłem. Dopiero wtedy (T.I) mnie zauważyła.
- Co się stało?- zapytałem, ale nie otzrymałem odpowiedzi.
Z PERSPEKTYWY (T.I)
Nawet nie zauważyłam, kiedy Nialler wszedł do pokoju... no chyba, że to są jakieś zwidy. Wcale, by mnie to nie zdziwiło. Tak długo o nim myślałam, że równie dobrze mogło mi się zdawać, że on jest przy mnie. Ale nie... On się o coś zapytał, a teraz objął mnie ramieniem. To nie mogło być przywidzenie ani sen. Nie chciałam nic mówić. Jedyne czego pragnęłam to mieć go blisko, to wszystko. Jakby na dowód tych niewypowiedzianych słów mocno wtuliłam się w tors Irlandczyka.
- Będzie dobrze (T.I), będzie dobrze- szeptał mi do ucha.
Wierzyłam jego słowom. Dopóki on będzie blisko wszystko będzie dobrze, musi być. Szkoda, że dopiero w szpitalu uświadomiłam sobie ile ten przeuroczy chłopak dla mnie znaczy. Nie mam pojęcia ile tak siedzieliśmy, ale w jego ramionach mogłabym spędzić całą wieczność. Dzięki niemu się uspokoiłam. Było mi tak dobrze...
- (T.I)- wyszeptał , gdy zauważył, że jestem spokojna.
- Tak?
- Ja muszę ci coś powiedzieć, chociaż to raczej nie jest dobry pomysł ani odpowiednia chwila, ale dłużej nie dam rady tego ukrywać
- Z tobą każda chwila jest odpowiednia- wyszeptałam, a po chwili mentalnie walnęłam się w czoło (Jak mogłam to powiedzieć na głos?!!).
- Dobrze... (T.I) ja cię kocham- dwa ostatnie słowa wypowiedział niemal bezgłośnie.
- Niall, ja..- wyjąkałam. Próbowałam znaleźć odpowiednie słowa.
- Poczekaj- poprosił chłopak, na co skinęłam głową.- Rozumiem jeśli nie czujesz tego samego, ale po prostu musiałem ci to powiedzieć
- Dobra Niall teraz moja kolej- uśmiechnęłam się do niego. Był taki uroczy, kiedy byłe niepewny.- Do niedawna kochałam cię jak przyjaciela, ale dzisiaj zrozumiałam, że jesteś dla mnie kimś więcej niż zwykłym przyjacielem, jak na przykład Hazz- powiedziałam, a jego oczy zabłyszczały.
Jednak nie było mi dane dokończyć mojej, jakże udanej, choć urwanej, wypowiedzi, bo Niall zamknął moje usta swoimi malinowymi wargami. Ten pocałunek był cudowny.  Oddałabym każdy pocałunek z Louisem za ten jeden z Horanem. Było w nim wszystko co czułam i przypuszczam, ale to tylko moje przypuszczenia, że Nialler czuł to samo.
To wszystko zapowiadało się na nowy, idealny początek. Jednak los przygotował mi niespodziankę, o której nawet mi się nie śniło. Gdyby ktoś mi powiedział o wydarzeniach, które miały nadejść pewnie bym go wyśmiała.




*********************************************************************************

I TAK o to kończymy Lou nr 3 ;) Jak wam się podoba ? Nie widzę komentarzy ?!Miałam wenę więc napisałam :D

#2 Lou

Obudziłam się z bólem głowy. Z trudem usiadłam na łóżku i rozejrzałam się dookoła. Pokój, w którym się znajdowałam był cały biały. Stało w nim tylko jedno łóżko, to, na którym właśnie leżałam. Obok łóżka stało krzesło na, którym siedział...
- Tomlinson- wyszeptałam zdenerwowana.
Chłopak spał na krześle. Zerknęłam na zegarek. Była 2 w nocy. Liam na pewno się o mnie martwi i mnie szuka, bo nie wierzę, żeby Louis powiedział mu gdzie jestem.
- Tom.. Louis- powiedziałam na tyle głośno, żeby chłopak się obudził.
- (T.I) jak się czujesz?- zapytał z troską w głosie, kładąc rękę na mojej dłoni.
Chwilę patrzyłam na nasze ręce, ale szybko strząsnęłam jego ciepłą dłoń.
- Dobrze. Dzwoniłeś do Liama?- zapytałam, choć i tak znałam odpowiedź.
- Nie, a po co?- zdziwił się chłopak.
- To mój brat. I to on powinien tu być ze mną, a nie ty!- wybuchnęłam
- No tak, przepraszam- moje słowa najwyraźniej go zabolały.- Zadzwonię do niego
- Lou ja sama- szepnęłam, a chłopak podał mi swoją komórkę.
- Nie- pokręciłam głową.- z mojego telefonu
Tomlinson niepewnie otworzył moją torebkę i wyciągnął z niej moją Nokię. Niechętnie podał mi urządzenie. Odblokowałam telefon i ujrzałam coś, czego się spodziewałam. 24 nieodebrane połączenia od Liama, 16 od Zayna, 10 od Harry'ego i 6 od Nialla. A do tego po kilkanaście wiadomości od każdego z nich. Zdenerwowana wybrałam numer brata.
- (T.I)?- usłyszałam jego zaniepokojony głos.
- Tak, jes
- Nic ci nie jest?- przerwał mi chłopak.
- Nie... Właściwie to nie wiem- odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
- Jak to nie wiesz?... Gdzie jesteś?
- W szpitalu
- (T.I) zaraz tam będę. Trzymaj się siostrzyczko
- Dobrze Li
- Do zobaczenia za chwilę
- Pa- odparłam i zakończyłam rozmowę.
- W porządku?- zapytał Lou.
- Jeszcze nie- odpowiedziałam i zabrałam się za pisanie sms'a.
Nic mi nie jest. Jestem w szpitalu. Dziękuję za troskę. (T.I)- wystukałam i wysłałam wiadomość kolejno do Nialla, Hazzy i Zayna. Już po chwili otrzymałam odpowiedź.
OD: Hazza
Zaraz będziemy ;) Trzymaj się mała. H. Z. N.
Mimowolnie się uśmiechnęłam do ekranu. Nigdy nie myślałam, że będę miała takiego przyjaciela. I to nie jednego, a trzech! Tak... Kiedyś było ich czterech, potem trzech i cudowny chłopak, który bardzo szybko mnie zdradził. Zawsze zastanawiało mnie dlaczego to zrobił, choć tak naprawdę to był małoistotny fakt, jeśli popatrzeć na to, że wogóle to zrobił. Miałam 16 lat, a on 22... Pewnie to mu przeszkadzało.
- (T.I)- z rozmyślań wyrwał mnie głos Louisa. Spojrzałam na chłopaka, który był trochę zdenerwowany.- Z twojej torebki wypadł zeszyt. Myślałem, że to ten, w którym piszesz piosenki, bo on miał taką samą okładkę i zacząłem go czytać- poinformował mnie Lou. Nie wiedziałam o jaki zeszyt chodzi i do czego on zmierza.- Otworzyłem gdzieś w środku i trafiłem na tekst- otworzył mój notatnik i zaczął czytać.- Tak bardzo za nim tęsknię. Tak bardzo go kocham, chociaż równie mocno tego nie chcę. Dlaczego muszę cierpieć z powodu jednego idioty?! Gdyby Lou wiedział jak bardzo mnie zranił...- Tommo przerwał w połowie wpisu.
Dokładnie pamiętałam kiedy to napisałam. To było
- 16 lipca 2013- wyszeptał.- Czyli
- Wczoraj- dokończyłam za niego.
- Dalej to czujesz?- zapytał, a w jego oczach malowała się niepewność.
Nie zastanawiałam się nad odpowiedzią, od razu pokiwałam twierdząco głową, a z moich oczu popłynęły łzy. Skoro to przeczytał to nie było najmniejszego sensu, żeby go okłamywać. W tej samej chwili drzwi sali się otworzyły, a do środka weszło 4/5 One Direction... No tak, już nie One Direction.
- Co on tu robi?!- niemal wykrzyknął Liam.
- To jego wina, prawda?- warknął Harry, podchodząc do mnie.
Loczek otarł moje łzy i objął mnie ramieniem. Nie myślałam co robię. Po prostu chciałam się ukryć przed całym światem. Mocno wtuliłam się w przyjaciela i gorzko się rozpłakałam. Problem był jeden- nie wiedziałam z jakiego powodu.
- Idź już lepiej- mruknął Zayn zbliżając się do Louisa.
Zdenerwowana odsunęłam się od Stylesa i popatrzyłam na chłopaków. Milczeli, wrogo wpatrując się w Tomlinsona.
- Harry, co się stało? Dlaczego jesteście na niego wściekli?- zapytałam.
- Zapytaj Perrie- wypalił Malik.
- I Sophie- dodał Liam.- Skrzywdziłeś już 2 bardzo ważne dziewczyny w moim życiu, a do tego kumpli- zwrócił się do Louisa.
- Co?- nadal nie rozumiałam o co im wszystkim chodzi.
Harry mocniej mnie przytulił. Teraz jego usta znajdowały się tuż nad moim uchem, do którego wyszeptał kilka słów. To co usłyszałam przeważyło szalę między KOCHAM a NIENAWIDZĘ.
- Tomlinson jesteś zwykłą świnią!- krzyknęłam i wybiegłam z płaczem z sali.





niedziela, 1 marca 2015

Powitanie

Cześć !

Jestem Nową Administratorką na tej stronie .
Czytałam te IMAGINY od początku i Bardzo mi się spodobały!
Pisze je moja najlepsza przyjaciółka



Będę te stronę podtrzymywać razem z nią!
Podzieliłyśmy naszą pracę, Ona będzie pisać w:
Poniedziałki,Środy,Piątki i Niedziele .
A ja będę w:
Wtorki, Czwartki i Soboty.
Obiecuję ,że was nie zawiodę



POZDROWIENIA
Handzik xD

#1 Lou

CAŁĄ TĄ SERIĘ Z LOUISEM DEDYKUJĘ Handzik xD To ona motywuje mnie do dalszego pisania i trzymania tej Strony, oraz wy :* Dziękuje ,że mnie czytacie. A o to 1 Część Louisa ! Będzie miała jakieś 4-5 części to zależy od was ! :*

*********************************************************************************


- (T.I) (T.I)- wołał Liam ledwo wszedł do przedpokoju mojego mieszkania.- Siostra, gdzie jesteś?
- W kuchni!- krzyknęłam zajęta gotowaniem.
-O! Co na obiad?- zapytał wchodząc do pomieszczenia.
Odwróciłam się od kuchenki i spojrzałam na brata. Był trochę przybity, co ostatnio było "normalne" dla niego. Jego brązowe oczy cały czas były bardzo smutne. Ale... dlaczego?
- Li, powiedz mi co cię tak gnębi- zapytałam po raz setny w tym tygodniu.- Sophie z tobą nie zerwała, więc o co chodzi? Od miesiąca nie mieszkasz już z chłopcami... Pokłóciłeś się z nimi, czy co? Od kiedy ja i Lou
- Nawet nie wymawiaj tego imienia- syknął nie patrząc na mnie.
- Liam, do cholery co się stało?!
- A co cię to obchodzi?!- warknął
- Payne, cholera jasna, popatrz na mnie!- krzyknęłam, a Liam niechętnie podniósł na mnie swój wzrok.
- Co?
- Jesteś moim bratem i obchodzi mnie co się z tobą dzieje- powiedziałam spokojnie patrząc mu w oczy. Widać w nich było ból...
- Dobra. Wygrałaś- powiedział. Od tygodni toczyliśmy tę wojnę.- Odkąd ten idiota zdradził cię z Eleanor nie mogę... nie mogę na niego patrzeć!
- Li, ja sobie radzę, więc dlaczego tak się tym przejmujesz? Przecież nie masz powodu, ja już ułożyłam sobie życie
- Jak to nie mam powodu?! On cię skrzywdził (T.I)!- wybuchnął.
- Wiem, ale to było kiedyś, a liczy się dzisiaj- powiedziałam, chociaż wcale tak nie myślałam. Zdrada Louisa bolała mnie nadal. Te wszystkie artykuły w gazetach i w Internecie, jak to on i Calder to dobrana para, że są dla siebie idealni... Przez dłuższy czas nie wychodziłam z domu. Nie chciałam być wytykana palcami... Liam cały czas był przy mnie, dbał o mnie, pocieszał. Mogłam na niego liczyć. Zawsze tak było. Ale to Tomlinson mnie zdradził. Nie chciałam, żeby to miało wpływ na ich przyjaźń, ale dobrze wiedziałam, że to małoprawdopodobne.
- Liam, proszę idź do zespołu... Dla mnie
- (T.I) ty nic nie rozumiesz!- znowu jego emocje wzięły górę.- Nie ma zespołu! O N E  D I R E C T I O N  N I E  I S T N I E J E- przeliterował.
Nie wierzyłam w to, co usłyszałam... 1D nie istnieje... I to moja wina... Liam był przeciwny temu związkowi, tak samo jak Paul. Teraz żałowałam mojej decyzji. Tu, w tym ogromnym Londynie, miałam tylko jego- Liama. Jak mogłam go nie posłuchać? Wyszłam z kuchni zostawiając w niej zdenerwowanego Liama. Wzięłam komórkę i wybrałam numer, który tak dobrze znałam.
- Harry?
- Tak, (T.I) o co chodzi?- zapytał chłodno. Nigdy mnie tak nie traktował.
- Liam mówił, że zespół się rozpadł
- No tak
- Harry, jeśli to ma być żart
- To nie jest żart- przerwał mi.
- Hazza, ale dlaczego?
- Nie ważne
- Hazz, proszę
- Cześć- powiedział i rozłączył się.
O co im wszystkim chodzi?! Co się z nimi dzieje?! Nagle zadzwonił mój telefon.
- Tak?- odebrałam nie patrząc na wyświetlacz.
- (T.I)?- usłyszałam znajomy głos.
- Louis?
- Możemy się spotkać za 20 minut tam, gdzie zawsze?
- Lou...- westchnęłam.
- (T.I) to ważne- powiedział i rozłączył się nie dając mi czasu na odpowiedź.
******************************************************************************
Szybko się zebrałam i ruszyłam do parku na spotkanie z chłopakiem. Szatyn już na mnie czekał, chociaż przyszłam przed czasem.
- Hej- przywitał mnie Lou.
Podszedł do mnie i już miał mnie przytulić, ale się odsunęłam.
- Cześć- odpowiedziałam i usiadłam na ławce, na której jeszcze niedawno siedział Tommo.- Po co dzwoniłeś?
- Chciałem cię zobaczyć zanim wrócę do Doncaster. I chciałem zrobić coś jeszcze. Coś czego do tej pory nie zrobiłem
- Możesz się wyrażać jaśniej, Tomlinson?
W tej samej chwili Louis wyciągnął telefon i mi go podał. Na ekranie widniał sms do Eleanor. Treść była krótka: "To koniec." Patrzyłam na tekst i po raz kolejny tego dnia nie wiedziałam co mam myśleć. Ale to co Louis mi pokazał nie obchodziło mnie ani trochę. To było jego życie. Ehh... Kogo ja oszukuję. Nawet się ucieszyłam z takiego obrotu spraw. Miałam cichą nadzieję, że chce mi coś powiedzieć, ale NIE NIE NIE (T.I) o czym ty myślisz?!
Nie kochasz go, nic do niego nie czujesz- powtarzałam sobie w myślach.
- I co z tego?- powiedziałam na głos i oddałam telefon jego właścicielowi.
- (T.I) ja cię bardzo przepraszam. Nie chciałem cię zdradzić, byłem wtedy pijany. Nie myślałem co robię
- To niczego nie zmienia- oznajmiłam chłodno.
- Tak myślałem- mruknął chłopak, tym samym mi przerywając.
- Najgorsze jest to- ciągnęłam.- że i tak zostawiłeś mnie dla niej. Gdybyś tego wtedy nie zrobił pewnie bym ci wybaczyła. Ale ty wolałeś spotykać się z nią. Bo co ja znaczę? Jestem tylko głupią siostrą twojego kumpla
- (T.I) nie jesteś głupia
- Masz rację, gdybym była głupia powiedziałabym ci, że chcę do ciebie wrócić
- Tak bardzo cię przepraszam- westchnął Louis.- Kocham cię (T.I), nawet nie masz pojęcia jak bardzo
- Nie mamy o czym rozmawiać- powiedziałam wstając z ławki.- Wracaj do Doncaster i zapomnij o mnie. Żyj tak jakby mnie nigdy nie było
- To niemożliwe- powiedział Lou i pociągnął mnie za rękę.

Chciałam się wyrwać, ale to było niemożliwe, to znaczy było i ak się też stało. Pech chciał, że nasza ławka była przy samej ulicy, którą właśnie jechał samochód...

Imagin z Gifami

Ty: I co Lou Może być to Bikini ?

Lou:





Ty:Harry Przyjdziesz do mnie na noc ?

Harry:Okay !






Zayn: Liam fuuuu...Znowu się spierdziałeś !

Liam:






Gdy ktoś dotyka twoje włosy:






Ty: Zayn Braciszku ! Widziałam większego przystojniaka niż ty !





Instruktor: Teraz chłopcy pokażcie co umiecie.




Harry: [T.I] patrz jak wymiatam !




Ty: Zayn Moja mama przyszła!

Zayn :





*********************************************************************************


TO TYLE ! Dzięki za przeczytanie ! I jak wam się podoba nowy wygląd strony ? Lepszy od tamtego ?

Imaginy z Gifami

Niall: Naplułem Ci to picia

Zayn:






Ktoś: [T.I] jest brzydka !

Niall:






Ty:Louis Kupiłam ci marchewki !

Louis:





Harry: Louis marchewki są ohydne...

Louis:



Zany po nocy z tobą





Harry: [T.I] Mi odpisała !





****************************************************************************


To na razie tyle w komentarzach piszcie z kim mam robić imaginy z Gifami i o kim ma być kolejny imagin ???