Muzyka

poniedziałek, 4 maja 2015

#6 Lou

***OCZAMI LOU***


-Co robisz dzisiaj wieczorem?- spytałem, powoli zapinając pojedyncze guziki ciemnej koszuli.
-Pracuję- odpowiedziała, rumieniąc się.
-Tam gdzie zawsze?- uniosłem wyżej brew, spoglądając na jej smukłą sylwetkę. Momentalnie jej policzki zaczerwieniły się jeszcze bardziej.
- Nie- rzuciła krótko, wciągając na siebie wczorajszą sukienkę.
- Mam też normalną pracę- stwierdziła z wyrzutem, nie obdarzając mnie nawet krótkim spojrzeniem. Była zestresowana. Miałem wrażenie, że nie lubiła o tym mówić. Starała się coś ukryć.
- Zjesz ze mną śniadanie?- spytałem trochę łagodniej, podchodząc do niej.
- Przykro mi, ale mam inne plany- odparła. Następnie wzięła torebkę. Założyła szpilki i pełnym gracji ruchem, opuściła moją sypialnię.
- Nie pożegnasz się nawet ze mną?- zawołałem za nią. Dziewczyna machinalnie zatrzymała się, a ja korzystając z okazji, podbiegłem do niej, łapiąc ją za nadgarstek.
- Czego chcesz?- burknęła, wyswabadzając się z mojego uścisku.
- Pocałuj mnie- rozkazałem i nie czekając na jej ruch, brutalnie wpiłem się w jej wargi. Lubiłem ich słodki smak. Chciałem by dziewczyna znalazła się jeszcze bliżej mnie. Pragnęła mnie, tak jak ja pragnąłem ją od czasów tej popieprzonej licytacji.
- Panie Tomnlinson- odchrząknęła teatralnie, gdy delikatnie odsunąłem się od niej.
- Niech Pan nie zapomina, że łączy nas tylko umowa. Tak jak się wcześniej uzgodniliśmy, jestem Pana do końca tego tygodnia- posłała mi tajemniczy uśmiech i skinęła głową w moim kierunku.
- Nienawidzę, gdy tak mówisz- syknąłem, nerwowo przeczesując włosy.
- Taka prawda- wzruszyła ramionami i odwróciła się do mnie plecami.
- I jeszcze jedno- warknąłem poirytowany.
- Nie mów do mnie 'pan'- krzyknąłem za nią.
- Dobrze, Panie Tomlinson- powiedziała jak na złość. Kurwa!
- [T.I]- wrzasnąłem, zanim brunetka zdążyła zniknąć za ciężkimi, drewnianymi drzwiami.
- Cholera- mruknąłem pod nosem.  Czemu ta laska musiała być taka... inna? Podobała mi się. Nie jedna dziewczyna mogła pozazdrościć jej smukłej sylwetki, długich ciemnych włosów i błyszczących, ogromnych oczu. Zastanawiało mnie czemu tak nisko siebie oceniała? Dlaczego świadczyła usługi seksualne? Nie potrafiłem tego pojąć. To wydawało się chore.   W końcu odgoniłem prawie wszystkie moje myśli od niej. Miałem sporo na głowie. Musiałem się zająć swoimi obowiązkami, a nie truć sobie dupę, laską , która i tak traktowała mnie jak chciała. Ale czemu zaczęła się trząść i płakać, kiedy zaczęliśmy się kochać?- to nie dawało mi spokoju. Powodowało, że pragnąłem dowiedzieć się o niej znacznie więcej. Chciałem w jakimś stopniu zapewnić jej bezpieczeństwo, ale ona nie pozwalała mi się do siebie zbliżyć. Traktowała mnie jaką uciążliwą część swojej 'pracy'.
- Kurwa- zakląłem po raz kolejny, uderzając pięścią w ścianę.  Jeszcze na chwilę wróciłem do pokoju. Rzuciłem wczorajsze ubrania w kąt i po drodze chwyciłem mojego czarnego iPhona. Zatrzasnąłem za sobą drzwi i udałem się wprost do kuchni. Miałem ochotę na porządne śniadanie. Uśmiechnąłem się, gdy dostrzegłem panią Gayle, wlewającą mi kawę do filiżanki.
- Dzień dobry- przywitałem się, zaszczycając kobietę spojrzeniem.
- Witaj- odpowiedziała, stawiając na stole talerz z omletem i pszennymi tostami.
- Dziękuję. Nawet nie wiesz jaki jestem głodny- wyznałem, przyjaźnie się do niej uśmiechając.
- Dołączysz się do mnie?- zapytałem z nadzieją, biorąc do ust łyk świeżej, jeszcze parującej kawy.
- Jadłam w domu- oświadczyła.
- Przygotować ci coś do pracy?- zapytała.-
 Nie- pokręciłem głową.
- Zjem coś w klubie- odparłem, zresztą zgodnie z prawdą.
- Okey- kobieta wzruszyła obojętnie ramionami.
- Mam zająć się dzisiaj ogrodem i stajnią?
- Możesz- stwierdziłem, kończąc śniadanie.- Jak zwykle jesteś niezastąpiona, dziękuję ci- oznajmiłem, wstając od stołu.
- Miłego dnia, Louis- rzuciła Gayle, zbierając mój pusty talerz.
- Do zobaczenia wieczorem- zawołałem i ruszyłem w stronę hallu. Wziąłem kluczyki od BMW, a niespełna parę minut później, rozkoszowałem się cichym pomrukiem mojego samochodu. Kochałem to auto. Związanych z nim było, bowiem sporo wyjątkowych dla mnie chwil.   Kiedy dotarłem do klubu moi znajomi kręcili się już dookoła. Sprzątali po wczorajszej hucznej, jak zawsze imprezie. Uzupełniali prawie puste butelki alkoholu nowymi trunkami. Wkładali jedzenie do lodówek. Porządkowali bar i pobliskie stoliki. Wszystko szło zgodnie z planem. Przywitałem się z kuplami. Poklepaliśmy się po plecach jak za starych dawnych czasów, a następnie wymieniliśmy parę zdań.
- Wieczorem wybieramy się na piwo. Idziesz z nami?- spytał Jamie.
-Ostatnio wyhaczyliśmy niezły bar w centrum. Na pewno ci się spodoba- wtrącił się Mike, szturchając mnie łokciem.
- Wiemy, co lubisz- dorzucił Nicholas.
- Ok- wzruszyłem obojętnie ramionami.
- Będziemy w kontakcie- rzuciłem jeszcze na odchodnym i poszedłem do swojego biura. Zamknąłem za sobą drzwi, oddając się codziennym czynnościom.  Gdy skończyłem, było już grubo po dziewiętnastej. Wszędzie krzątały się seksowne tancerki w skąpych skórzanych spódniczkach, które ledwo zasłaniały ich zgrabne tyłeczki. Uśmiechnąłem się. Jamie wykonał kawał dobrej roboty, zatrudniając te panienki.
- Panie Tomlinson- pisnęła blondynka w wysokiej kitce.- Mógłby mi pan zapiąć z tyłu ten top?- poprosiła, jednocześnie schylając się, tak że śmiało mogłem gapić się w jej dekolt.
- Gotowe- oznajmiłem w końcu, puszczając jej oczko. Dziewczyna momentalnie speszyła się i pognała przed siebie.       Bar, o którym mówił Jamie faktycznie znajdował się w centrum miasta. Było to dość popularne miejsce, cieszące się niesłabnącą popularnością wśród zamożniejszej części naszego społeczeństwa. Szybko wszedłem do środka, szukając chłopaków. Mieli stolik na samym końcu, tuż obok ogromnego, plazmowego telewizora. Mike widząc moją skonsternowaną minę, pomachał mi i wskazał miejsce obok siebie. Szybko przemierzyłem ostatnie metry i chwilę później rozkoszowałem się chłodnym, ciemnym piwem.
- Jak dzień?- zapytał Nicholas.
- Jak zawsze- westchnąłem, przypominając sobie okropny poranek.
- Widziałem tancerki- odezwałem się po chwili.
- I co?- ożywił się Jamie.- Zajebiste są no, nie?
- Całkiem dobre- uśmiechnąłem się w kierunku przyjaciela.
- Wiedziałem, że ci się spodobają- jego usta wyszczerzyły się w uśmiechu.
- To którą masz w planach zaopiekować się na poddaszu- zaśmiał się Mike.
- Hej- oburzyłem się i teatralnie trąciłem go łokciem.- Na razie jeszcze o tym nie myślałem- przyznałem, biorąc z miski garść chipsów.
- Może to i dobrze- powiedział tajemniczo Niko.
- Zaraz zobaczysz laskę, która nas obsługuje. Zaniemówisz z wrażenia. Gdybym mógł przeleciałbym ją tu i teraz. Szybki nic nieznaczący numerek.              Rozejrzałem się po zadymionym pomieszczeniu. Wszędzie biegały seksownie ubrane kelnerki. Jedne z nich nosiły firmowe, trochę zbyt krótkie uniformy z nazwą klubu. Jeszcze inne z dumą prezentowały skąpe minispódniczki lub fikuśne szorty z wielkimi falbanami. Zagwizdałem z uznaniem, gdy jedna z nich, wysłała mi buziaka.
- Czemu nie ma ich jeszcze w naszym klubie?- spytałem poirytowany.- Prędzej czy później chcę je widzieć u nas- stwierdziłem, dłużej utrzymując kontakt wzrokowy z tajemniczą szatynką.
- Wiedzieliśmy, że ci się tu spodoba- ryknęli jednocześnie i wszyscy zanieśliśmy się niepohamowanym śmiechem.              Nie wiedząc kiedy, opróżniliśmy nasze kufle z piwem. Jamie wskazał na jakąś kelnerkę, a dziewczyna już po paru sekundach była przy naszym stoliku. Pewnym siebie ruchem, usiadła chłopakowi na kolanach. Jamie momentalnie zrobił się czerwony.
- Chłopcy, co Wam podać?- spytała brunetka, a włosy na moim karku stanęły mi dęba. Podniosłem na nią wzrok. I w jednej chwili przymurowało mnie.
- To co przed chwilą- odparł nonszalancko mój przyjaciel, obejmując ją w talii.
- Już się robi- zakomenderowała i odeszła w kierunku baru. Nie mogłem spuścić z niej wzroku. Obserwowałem jej każdy najmniejszy ruch. Patrzyłem jak zgrabnie przemykała między stolikami. Jak nie zwracała uwagi, gdy jakiś podchmielony facet łapał jej zgrabną pupę. Podziwiłem jej długie, smukłe nogi, które sprawiały wrażenie nie mieć końca, w tych czerwonych szpilkach i czarnych kabaretkach. Do tego ten obłędny, idealnie skrojony gorset, który podkreślał jej sylwetkę. Nie mogłem uwierzyć, że ją tu spotkałem. I to jeszcze w takim stroju.
- Stary, zaraz zaczniesz się ślinić niczym wygłodniały pies- zaśmiał się Nicholas.
- Zamknij się- warknąłem, nie mogąc odgonić od siebie widoku jej perfekcyjnego tyłka.
- Wraca- zawołał uradowany Jamie.
- Nawet nie waż się jej dotykać- syknąłem.
- Wrzuć na luz, Lou. Nie wiedziałem, że aż tak ci się podoba- powiedział, układając dłonie w geście obronnym.
- Już jestem- powiedziała wesoło, po kolei stawiając na stoliku kufle z nowym piwem. Kiedy wręczała mi mój napój, nasze spojrzenia po raz pierwszy spotkały się.
- Możemy pogadać?- spytałem, chwytając ją za nadgarstek.
- Jestem w pracy- oświadczyła wymijająco.
- To nie potrwa długo- stwierdziłem, podnosząc się z kanapy. Widziałem jak chłopacy patrzą się na mnie z otwartymi na szerz buziami i wielkimi oczami. Na ich twarzach malowała się zazdrość?
- Dobra, tylko chodźmy gdzie indziej. Nie chcę by widział mnie szef- westchnęła i pozwoliła mi się prowadzić w kierunku męskiej toalety.










********************************************************************************
Hymmm i Jak sie podoba ?