Muzyka

piątek, 30 stycznia 2015

Walentynki Liam

Siedzisz w domu sama w walentynki. W telewizji i radiu lecą ckliwe piosenki, programy i seriale. To cię tylko wkurza, bo dwa dni temu zerwał z tobą chłopak. W pewnym momencie w radiu zaczyna lecieć program w, którym ludzie dzwonią o opowiadają jak im mijają walentynki. Dzisiaj wyjątkowo gospodarzami programu są chłopcy z One Direction. Wkurzają cię gadki zakochanych. Nie wytrzymujesz i chwytasz za słuchawkę. Wykręcasz nr. do radia i wyjątkowo trafiasz na otwartą linię.
- Halo? Witam! Tu Liam Payne! Co chciałabyś powiedzieć? - słyszysz w słuchawce.
Wybuchasz.
- Wiesz co?! Tak naprawdę te walentynki to jedno wielkie gówno ! Wszędzie widzę całujących się zakochanych i wkurza mnie to! Powiem ci coś! Tak naprawdę lepiej mi je spędzać samej z miską popcornu niż z jakimś facetem, który po jakimś czasie i tak się mną znudzi! Oto co chciałam powiedzieć!
- Aha. Jedno pytanie. Jak masz na imię?
- Jestem (t.i.).
- Słuchaj (t.i.). Widzę, że masz ciężki okres w życiu. Dasz się gdzieś zaprosić? Może chociaż trochę pomogę:).
Jesteś zdziwiona, ale zadowolona mówisz ,,tak''. Rozłączasz się i kładziesz się do łóżka z myślą, że walentynki nie są takie złe.
******************************************************
Sory , że taki króciutki ale nie miałam pomysłów i czasu

czwartek, 29 stycznia 2015

#2 Ash +18

  Moja przyjaciółka mieszkała tylko dwie ulice ode mnie,więc miałam do niej niedaleko. Chwilkę szłam i już stałam pod jej drzwiami. Wyprostowałam lekko sukienkę i zapukałam. Nikt nie otwierał. Zapukałam jeszcze parę razy i nadal nikt nie otwierał. Nacisnęłam na dzwonek i tak z 10 razy zadzwoniłam. W końcu się wkurwiłam i zadzwoniłam do niej na komórkę. I znowu ta głupia piosenka
-Halo ?-Spytała przyjaciółka
-No hej-powiedziałam zirytowanym głosem- Hymm może mi raczy ktoś otworzyć ?
-Tak,tak już ktoś otwiera.
  Rozłączyłam się.Nie czekałam długo , drzwi się otworzyły, a przede mną stanął wysoki chłopak.Popatrzyłam na niego złym wzorkiem, a ten się tylko zaśmiał.
-Ha,ha,ha . No proszę,proszę nie spodziewałem się , że nawet ty przyjdziesz-powiedział rozbawionym głosem
-Bardzo śmieszne Harry!!-Powiedziałam zła
-No co tak stoisz?! Zapraszam panią.
  Weszłam do środka.Nie uwierzyłam stało tam 8 chłopaków. Luke, Calum, Michael, Louis ,Zayn, Liam ,Niall i Ashton.No właśnie Ash, do niego czuję coś więcej niż tylko przyjaźń , ale to jest nie odwzajemniona miłość.On traktuje mnie jakbym była dla niego niczym , cały czas krzyczy i jest taki oschły dla mnie , nie to co dla innych. Podeszłam do Louisa
-Hej Lou, pomożesz mi ?-spytałam chłopaka
Popatrzył na mnie dziwacznie i wziął mnie na ręce tak aby Ash wszystko widział.Zaniósł mnie do  kuchni i mrugnął .
-Jak myślisz zauważył ?-powiedział chłopak
-Nie, raczej nie -powiedziałam ze smutną miną
-No nic, masz kieliszek będzie lepiej-powiedział i podał mi kieliszek z wódką
-Louis wiesz , że ja nie moge-powiedziałam
-Tak,tak, ale jeden ci nie zaszkodzi -powiedział z uśmiechem
-Wiesz...-powiedziałam niepewnie i wzięłam kieliszek
-Dawaj,dawaj-krzyczał Tomlinson
 Niepewnie przechyliłam kieliszek , a płyn wlał mi się do ust. Skrzywiłam się , a Tommo podał mi cole , którą od razu wypiłam. Zauważyłam , że [I.T.P] skrada się z tyłu.  Niby jej nie zauważyłam , ale kontem oka patrzyłam co ona robi , ale nie zauważyłam dokładnie bo Harry pociągnął mnie do Tańca.Wróciłam i napiłam się coli byłam zmęczona .Po napiciu  się coli poczułam się dziwnie, po tym wlałam w siebie kolejny kieliszek i tak 3,6,10...Po pewnym czasie wszyscy byli już piani, a ja ruszyłam w Taniec. W pewnym momencie  poczułam na swych biodrach ręce, po czym usłyszałam bardzo dobrze mi znany , ale  tez nie znany głos .
-Chcesz się zabawić ?- spytał chłopak ochrypłym głosem
 Gwałtownie się obróciłam, zobaczyłam Ash'a , który przysunął mnie do siebie.
-To jak mała? Chcesz się zabawić ?-Spytał , ale teraz seksownym głosem
 W odpowiedzi tylko lekko przycisnęłam jego krocze. Złapał mnie za rękę i pociągnął mnie za rękę na górę . Weszliśmy do pokoju.
*OCZAMI ASHTONA*

Poszedłem do niej i złapałem za dwa końce bluzki. Ściągnąłem ją przez głowę, a ona zrobiła to samo z moją. Jej dłonie przejechały przez mój tors, a moje serce znów zaczęło bić szybciej. Przysunąłem ją bliżej ściany. Dotykała jej plecami, a ja złożyłem na jej ustach delikatny pocałunek. Jej dłoń zacisnęła się na moim barku, a druga rozpinała pasek w spodniach. Nie sądziłem, że jest taka szybka, ale nie przeszkadzało mi to. Chciała to zrobić, a ja się na to zgodziłem.
Zszedłem z pocałunkami nieco niżej. Zostawiałem mokre ślady na jej szyi, a ona ciągnęła za końcówki moich włosów. Rozpięła moje spodnie i zsunęła je z mojego tyłka.
- Rozbierz się, zostań tylko w bieliźnie. – Poinstruowałem ją.
Odsunęliśmy się od siebie i zaczęliśmy się rozbierać. W końcu oboje staliśmy byliśmy prawie nadzy.
- Zgaszę lampkę.
- Nie, chce cię widzieć.
Złapałem za jej dłonie i położyłem na swoim torsie. Zaczęła mnie całować, coraz bardziej namiętniej. Nie mogłem w to uwierzyć, że taka dziewczyna jak ona, chciała to ze mną zrobić. Złapałem za jej pośladki i uniosłem ją wyżej. Jej nogi oplotły moje ciało, a ja mogłem zanieść ją do łóżka. Delikatnie położyłem ją na poduszce, a sam zawisłem tuż nad nią. Przykryłem nas kołdrą i zacząłem całować jej całe ciało. Najpierw szyję, a następnie piersi, które nadal były w miseczkach stanika. Wślizgnąłem dłoń pod jej plecy i rozpiąłem biustonosz. Po jej minie mogłem sądzić, że jest tym speszona, ale nic nie powiedziała. Po prostu odrzuciła go na podłogę, a ja mogłem zająć się jej piersiami. Obie dotknąłem dłońmi i lekko ścisnąłem. Z ust dziewczyny, usłyszałem ciche jęki. Składałem pocałunki na jej brzuchu, dopóki nie doszedłem do koronkowych majteczek. Zahaczyłem o nie zębami i uśmiechnąłem się do niej.
Ostatni raz pocałowałem ją w usta i ściągnąłem swoje bokserki. [T.I] była nieco zaskoczona, ale kto by nie był. Ściągnąłem jej bieliznę i oboje byliśmy nadzy. Sięgnąłem więc po srebrną paczuszkę. Założyłem prezerwatywę na swojego penisa i byłem gotowy. Jednak ona w dalszym ciągu, miała niewyraźna minę. Musnąłem jej usta, a ona się uśmiechnęła. Wiedziałem , że jest dziewicą.
- Naprawdę, chcesz to zrobić?
- Tak, jestem gotowa.
Położyłem ręce po obu stronach jej ciała. Zaś jej dłonie, wylądowały na moich plecach. Zacząłem po woli wchodzić. Widziałem jak na jej twarzy pojawia się grymas. Zamknęła oczy, a ja wszedłem do połowy.
- Teraz będę się poruszać, dobrze?
Pokiwała głową, a jej oczy były dalej zamknięte. Wchodziłem w nią powoli i z wyczuciem. Nie chciałem, aby cierpiała. Po jej policzku spłynęła łza, a mnie to zaniepokoiło. Przestałem, ale w dalszym ciągu byłem w niej. Otworzyła na chwilę powieki i się uśmiechnęła.
- Nie przestawaj.
Moje ruchy, były coraz bardziej zdecydowane. Czułem, jak jej paznokcie, wbijają się w moje plecy i zostawiają ślady. Z jej ust wydobywały się jęki, a oczy lśniły. Jej plecy, wyginały się w pół, a ja poczułem jak dochodzi. Nie musiałem długo czekać. Po kilku ruchach także doznałem rozkoszy i wyszedłem z dziewczyny. Odłożyłem prezerwatywę do opakowania i patrzyłem na jej piękną twarz.


*********************************************************************************
Będzie jeszcze jedna część , a może i 2 sama jeszcze nie wiem.

wtorek, 27 stycznia 2015

Przyjaciele Niall

Jesteś zwykłą nastolatką , która przyjaźni się ze znanym na całym świecie zespołem One Direction . Tym pięcu chłopakom mogłaś powiedzieć wszystko i mieć pewność że nikomu nie wyjawią .Twoich sekretów. A na dodatek mieszkali w domu naprzeciwko Ciebie. Były wakacje, więc odwiedzałaś ich codziennie , tak jak dziś. Gdzieś po 10. się obudziłaś, a właściwie Twój młodszy brat Cię obudził. Zaczął skakać po Twoim łóżku drzeć mordę ''[T.I.] Wstawaj! Zrób mi śniadanie!'' Ty cała rozwścieczona taką ''miłą'' pobudką wyrzuciłaś go za drzwi. Ale i tak już nie mogłaś zasnąć więc poszłaś do łazienki i jak codziennie umyłaś się, wyprostowałaś włosy i zrobiłaś dość mocny makijaż. Dziś założyłaś Czarne vansy , swoje ulubione rurki , białą bokserkę i granatową bejsbolókę. Wszystko razem wyglądało oszołamiająco. Zeszłaś na parter i zjadłaś szybkie śniadanie. Po czym postanowiłaś odwiedzić swoich przyjaciół. Po 3 minutach byłaś już pod ich drzwiami, które otworzył Ci jeszcze zaspany Zayn . Zaśmiałaś się bo słodko wyglądał, roztrzepane włosy i przymknięte czekoladowe oczy. Chłopak standardowo przytulił Cię na przywitanie i zaprosił do środka. W ich domu panował ogromny bałagan , ciuchy porozrzucane dosłownie wszędzie, butelki po piwie i coli walały się gdzieś pod nogami ale ty byłaś już do tego przyzwyczajona. Po chwili zorientowałaś się że Malik już gdzieś zniknął . Tak jak myślałaś , poszedł kontynuować swoją drzemkę. Pomyślałaś że zrobisz im śniadanie , więc po cichu poszłaś do kuchni . Wyjęłaś z lodówki jakieś jajka i warzywa, wzięłaś się szybko do gotowania. Nagle poczułaś na sobie czyjeś dłonie. Odwróciłaś się i zobaczyłaś Nialla , w którym potajemnie się podkochiwałaś . Chłopak na przywitanie mocno cię przytulił i wyszeptał do ucha ''Dzień dobry , słońce'' , Twoje całe ciało przeszedł przyjemny dreszcz. Chłopak gdy tylko zauważył że śniadanie które przyrządzałaś było gotowe zabrał się do jedzenia. Postanowiłaś szybko zawołać resztę chłopców bo wiedziałaś że Niall bez problemu zje porcje Hazzy , Liama , Louisa i Zayna. Gdy wszyscy już się najedli Styles wpadł na pomysł żebyście całą paczką poszli do kręgielni by się trochę rozerwać. Ty i Niall nie lubiliście tej gry. Więc postanowiliście zostać razem w domu i obejrzeć jakiś film. Chłopcy szybko się ogarnęli i wyszli z domu zostawiając ciebie i Niall'a samych. Chłopak włączył jakąś komedię , cały czas śmialiście się jak jakieś niedorozwoje. Pod koniec filmu poczułaś że blondyn ci się przygląda, miałaś rację, patrzył na ciebie.
- Rozmazałam się? - zapytałaś , nie uzyskując żadnej odpowiedzi.
-Halo! Niall Głupku? Jestem brudna że mi się tak przyglądasz? - mówiąc to delikatnie się uśmiechnęłaś.
- ... Nie.. Tylko..
- Tylko co? - dopytywałaś.
- Jesteś taka śliczna ... - wyszeptał Niall i zbliżył swą twarz do twojej.
Byliście w niebezpiecznie bliskiej odległości, ale Tobie to nie przeszkadzało. Już kilka sekund później wasze usta złączyły się w namiętnym pocałunku. Horan nie przestając cię całować przytulił cię bardzo mocno, nigdy się tak nie czułaś. To było spełnienie Twoich marzeń. W trakcie waszych ''czułości'' usłyszeliście dość głośny śmiech. Tak jak myślałaś . To była reszta zespołu . Liam próbował ich uciszyć ale mu to nie wychodziło. Na Twoich policzkach pojawił się rumieniec. Niall gdy tylko to zauważył pocałował Cię jeszcze raz pokazując w ten sposób przyjaciołom jak Cię bardzo kocha. Harry, Zayn , Louis i Liam widząc to postanowili że pójdą do kuchni żebyście mogli spokojnie ze sobą porozmawiać. Gdy tylko wyszli w Twoich oczach pojawiły się łzy... to były łzy szczęścia. Wreszcie miałaś wszystko czego pragnęłaś. Horan klęknął przed Tobą i powiedział:
- [T.I.] Kocham Cię. Już dawno Cię kochałem. Czy chcesz być ze mną? Wiem że nie jestem idealny ale kocham Cię najbardziej na świecie.
- Dla mnie jesteś idealny , kocham Cię. - Powiedziałaś już zapłakana i rzuciłaś mu się w ramiona.
Już jesteście ze sobą ponad 5 lat. Wzieliście ślub i wszystko się bajecznie układa. A za 3 miesiące wasza rodzina powiększy się o jedną osobę .

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Kilka Prób Harry +18

Niedziela, nareszcie niedziela… Ostatni tydzień był bardzo zabiegany. W kółko tylko próby do koncertów, udzielanie wywiadów, zdjęcia z fanami; tak to już jest jak jest się znanym. Mogłem się lepiej zastanowić nad wyborem „zawodu”. Kocham to co robię, ale przez to nie miałem czasu na „małe co nieco” z moją dziewczyną [T.I].
Dziś obydwoje mamy wolne więc postanowiliśmy ten dzień wykorzystać na zabawę w łóżku.
Była godzina 13. [T.I] właśnie wróciła do domu i poszła wziąć prysznic. Prawie codziennie rano biega uliczkami miasta. Cały czas chce schudnąć. Kompletnie mnie nie słucha; zawsze jej powtarzam, że dla mnie jest idealna i nie musi tego robić, ale ona wie lepiej.
Korzystając z tego, że [T.I] się myje postanowiłem, że ugotuje coś dla nas na obiad. Wstawiłem kluski do wody i poszedłem w kierunku spiżarni po słoiczek z sosem. Schowek znajduje się na końcu domu, więc idąc tam mijałem łazienkę. Słyszałem jak [T.I] podśpiewuje sobie jakąś piosenkę, nie wiedziałem jaką, bo zakłócał ją szum wody. Zatrzymałem się na moment przed drzwiami i pomyślałem, że jest tam sama, mokra i zupełnie naga. Nie wytrzymałem do wieczora… wszedłem cichutko do łazienki. [T.I] nawet mnie nie zauważyła. Była zbyt pochłonięta nuceniem „Rock me” .
Rozebrałem się i kiedy właśnie śpiewała „R-O-C-K me again” wskoczyłem do niej pod prysznic obejmując ja delikatnie od tyłu.
- Wedle życzenia *- powiedziałem i uśmiechnąłem się szeroko. Odwróciła się i wtuliła się we mnie. Nasze nagie ciała przylegały do siebie. Tworzyliśmy jedność.
- Ohh.. Hazz przestraszyłeś mnie.- oparła głowę na mojej klatce piersiowej. Po plecach spływały mi kropelki ciepłej wody. Staliśmy w takiej pozycji przez chwile. Muszę przyznać, że była ona dość podniecająca bo mój Hazzaconda (tak mojego „przyjaciela" nazywała [T.I]) dawał o sobie znać. [T.I] musiała to wyczuć.
- Wiec mówisz, że spełnisz moje życzenie? I chcesz się ze mną pieprzyć?- powiedziała. Była taka bezpośrednia, kocham to w niej.
Przybliżyłem swoją twarz do jej. Spojrzałem w jej piękne oczy i zacząłem całować. Oddała pocałunek. Całowaliśmy się powoli ale namiętnie. Nie mogąc się nacieszyć sobą po tak długiej przerwie. Nasze ciała pragnęły więcej, pragnęły siebie nawzajem. Jej ręce błądziły gdzieś po moich plecach. Przerwałem na chwilę pocałunek, by złapać oddech. Odgarnąłem jej wilgotne włosy z czoła.
- Taak, mogę tu i teraz - wyszeptałem  i przygryzłem jej wargę.
- Chodźmy chociaż do sypialni, co?- zaproponowała, nim skończyła mówić, wziąłem ją na ręce, zakręcając wodę przy okazji i zaniosłem do sypialni. Położyłem ją na łóżku. Wyglądała cudownie; taka naga, bezbronna i cała moja. Nie mogłem się doczekać tego co zaraz zrobimy.
Przejechałem opuszkami palców po jej ciele. Zadrżała pod moim dotykiem. Najpierw całowałem jej piersi. Sutki miała już twarde. Przygryzłem jeden; znowu zadrżała. Dalej obsypywałem ją pocałunkami, zostawiłem ich z tysiąc na jej ślicznym brzuchu schodząc coraz niżej. Dotarłem już prawie do jej szparki kiedy powiedziała:
- Jezuu co tak śmierdzi? Pali się coś? Gotowałeś? Zostawiłeś coś na gazie?
- Makaron- powiedziałem bez emocji. Złożyłem ostatni pocałunek na jej guziczku. Cichutko jęknęła. Wstałem i niezadowolony poszedłem do kuchni nim rzeczywiście się coś zapaliło.
- Daj mi chwilkę skarbie.- powiedziałem wychodząc.
Gdy wróciłem moja piękna leżała w tej samej pozycji. Wszedłem na łóżko i pocałowałem ją w nos. Zachichotała.
- Więc na czym to skończ…- nie dokończyłem bo przerwał mi dźwięk dzwoniącego telefonu - Znowuuu? – zapytałem poirytowany lecz postanowiłem nie odbierać.
Musnąłem wargami [T.I] jeszcze kilka razy po brzuchu i gdy moja twarz ponownie znajdowała się na wysokości jej muszelki telefon zadzwonił po raz 3. Zdenerwowany tym, że znowu nam przerwano zamknąłem oczy i policzyłem do 10.
- Dobra, odbiorę. Może to coś ważnego -  sięgnąłem po telefon z półki. Na wyświetlaczu napisane było „mama”.
- Halo?
- Hej skarbeczku!- powiedział głos w telefonie.
- Miałaś nie mówić do mnie skarbeczku…-byłem spokojny lecz stanowczy. [T.I] zaczęła się śmiać.
- Oj dobrze już. Dzwonię, bo skończyły mi się ziemniaki i może chciałbyś się przejść do sklepu i….
- Nie, nie chcę… musisz dzwonić akurat teraz?
- Przepraszam, przeszkodziłam wam w czymś? Co wy tam wyprawiacie?
- W zasadzie to nic… muszę  kończyć, pa.
Rozłączyłem się
- Kotku już się nie denerwuj tylko chodź, dokończ swoją robotę- powiedziała rozkładając nogi. Zrobiłem co kazała. Jeździłem po niej językiem zataczając kółka wokół jej czułego punktu. Tak bardzo pragnąłem w nią wejść lecz najpierw chciałem sprawić jej przyjemność. Chciałem by wiła się pode mną z rozkoszy. Myślałem, że nic nam już nie przeszkodzi; myliłem się. Ktoś zapukał do drzwi.
- To chyba jakieś żarty? Czy oni wszyscy mogą dać nam chwilę spokoju? Nie możemy się po prostu wyruchać?- wycedziłem.
- Hazzuś uspokój się. Idź zobacz kto to, ja poczekam- dodała lekko rozbawiona moją złością.
Założyłem szlafrok i poszedłem otworzyć. Przed drzwiami stały 3 dziewczynki.
- Zechciał by pan kupić ciasteczka?
- Wyglądam jakbym chciał kupić ciasteczka?- uciąłem. Zlustrowały mnie od stóp do głów.
- Zawsze chodzi pan tak ubrany po domu?- zapytała jedna z nich.
- Tak, a nie wolno?- warknąłem, zrobiła zdziwioną i za razem przestraszoną minę. Przetarłem otwartą dłonią po twarzy żeby się trochę uspokoić.
- Sorki, nie chciałem być nie miły. Masz tu 50£ i zmykaj, ciastek nie chcę- wręczyłem jej banknot i zamknąłem drzwi.
Pobiegłem do [T.I], wyglądała na trochę zniecierpliwioną. Spojrzałem na zegarek było po 15. Próbujemy zrobić „to” już ponad 2 godziny…
Podszedłem do niej po raz kolejny i zacząłem wszystko od nowa. Po paru minutach, gdy już prawie dochodziła postanowiłem, że w końcu w nią wejdę. Nakierowałem już swojego członka na jej dziurkę gdy do pokoju wparował Zayn.
- Stary ja przyszedłem pożyczyć tą płytę co…- przestał mówić gdy zobaczył co robimy a właściwie co robiliśmy bo ja wstałem
-Pierdolę to, kurwa, nie robię!- krzyknąłem i wyszedłem z pokoju mijając zdezorientowanego Zyana. :)

#1 Ash

 Leże  sobie spokojnie na łóżku, nagle słyszę dzwonek telefonu. Podnoszę lekko głowę, aby zobaczyć kto dzwoni. To [I.T.P] , ciekawe czego ode mnie chciała ?
-Hej [T.I] !
-No hej,hej:)
-Słuchaj [T.I] mam do ciebie prośbę-powiedziała przyjaciółka
-Ah..Tak ? A jaką ?-powiedziałam z uśmieszkiem
-Boo wiesz-zaczęła niepewnie-Juro u mnie jest impreza i tak sobie myślę czy nie chcesz przyjść ? Oczywiście wiem , że boisz się, że będziesz piana, ale zrób to dla mnie.
 Zamarłam , kompletnie nie wiedziałam co ja jej mam powiedzieć. Przecież jak nie pójdę to jej będzie przykro, ale szczerze brakuje mi takiego wyjścia do znajomych.
-Halo [T.I] jesteś tam ?!
-Co ? Ja ? Tak,Tak jestem.
-To jak idziesz na imprezę ?-spytała ponowie
-No wiesz...Tak przyjdę :)
-Jezu!Super ! Dziękuje Ci ! Uwierz nie pożałujesz tego!
-No tak,tak-zaśmiałam się
-Dobra stara ja już muszę kończyć, wiesz Luke mnie woła <3.Pa pa :*-Powiedziała wesołym głosem
-Pa pa-Powiedziałam po czym nacisnęłam czerwoną słuchawkę
  Przez chwilkę zastanawiałam się czy to dobry pomysł. Przecież nie miałam w co się ubrać i jak ja się miałam uczesać ?! Przecież impreza jest...?No właśnie kiedy jest ?!No nie czy byłam taką idiotką żeby nie zapytać kiedy ? i o której godzinie ?!No nic dzwonie jeszcze raz. Wzięłam  telefon do ręki , wykręciłam jej numer i dzwonie. Zamiast sygnału połączenia miała pioseneczkę,która mnie dobijała za każdym razem kiedy do niej dzwoniłam.
-Halo?-powiedziała zasapanym głosem
-Hej, słuchaj nie powiedziałaś mi kiedy jest ta impreza i o której?
-A no wiesz , impreza jest dzisiaj o 20 -nie mogła uspokoić oddechu
-Ahah,spoko dzięki . I przepraszam , że wam przeszkodziłam-dodałam ze śmiechem
 Już nie zdążyła odpowiedzieć bo się rozłączyłam. Ja już dobrze wiedziałam co oni tam razem wyprawiają.Zaśmiałam się cicho i spojrzałam na zegarek była 17:30 czyli miałam 2 i pół godziny na wyszykowanie się powinno mi starczyć. Podeszłam do szafy , aby zobaczyć w co ja mam się ubrać.Szafa była pełna nie miałam pojęcia w co się ubrać. Na samym dobieraniu ubrań spędziłam 30 min , w końcu zdecydowałam się na coś delikatnego . Poszłam się umyć. Gdy wyszłam z łazienki była 18:42 , teraz tylko problem z włosami nie miałam w co je ułożyć. próbowałam Kucyk , Kok , a w końcu zdecydowałam się na lekko lokowane włosy . Praktycznie byłam już gotowa no i akurat bo skończyłam się "Przygotowywać " o 19:40. Wyszłam z domu i kierowałam się do domu mojej przyjaciółki.

niedziela, 25 stycznia 2015

Czerwono włosy przyjaciel

  Był Sobotni wieczór, ja jak to zwykle przed laptopem. Moja najlepsza przyjaciółka wyjechała ze swoim chłopakiem Ashton'em na wakacje do Portugalii , a ja zostałam sama. Moi rodzice nie żyją, zginęli w wypadku samochodowym.Przeglądam sobie twitter'a i nagę słyszę dzwonek, lekko się przestraszyłam.Zobaczyłam , że ktoś dzwoni. To był mój przyjaciel Michael.

-Hej ślicznotko-powiedział Michael
-Hej . Co byś ode mnie  chciał ?-spytałam zaciekawiona
-Tak sobie pomyślałem , że jak jesteś sama to może do Ciebie jutro wpadnę?-powiedział radosnym głosem
-Tak! Wspaniale, o której do mnie wpadniesz ?
-No nie wiem...Może o 13:00 ?
-Super!To dobranoc :*-Powiedziałam lekko ziewając
-Dobranoc Księżniczko -Powiedział Michael

 Bardzo się ucieszyłam , gdy Michael zaproponował , że do mnie przyjdzie.Od pewnego czasu czuje do niego coś więcej niż tylko przyjaźń, ale nie powiem mu tego, bo to oczywiście zniszczy naszą długą przyjaźń.Wstałam z łóżka i poszłam się myć , było gdzieś tak po 22 więc zrobiłam sie senna. Położyłam się pod kołdrę i od razu zasnęłam.
Obudziłam się o 10:36 i szybko wybiegłam z łóżka.Byłam przerażona , bo za niedługo przychodzi Michael. Pobiegłam do łazienki umyłam zęby , a włosy związałam w warkocza na boku. ubrałam się w coś luźnego ,aby posprzątać i tak później sie przebiorę. Zaczęłam sprzątać, w mieszkaniu nie było zbyt czysto. Skończyłam sprzątać o 12:00. Zaczęłam się ubierać i szykować jedzenie.Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi, lekko poprawiłam bluzkę , szybko włączyłam nastrojową muzykę i pobiegłam otworzyć drzwi. Otworzyłam , a tam stał Michael z uśmiechem od ucha do ucha. Wpuściłam go do środka , on zdjął buty i bluzę i poszedł do salonu. Usiadł na kanapie i patrzył na mnie z uśmiechem.
-Co się tak gapisz ?!- spytałam
-A  może tak najpierw "Hej" ?- powiedział śmiejąc się
-No tak..Hej-powiedziałam z przekąsem - No to czemu się tak na mnie patrzysz ?
-Bo jesteś piękna-powiedział, a ja wytrzeszczyłam na niego oczy
-Nie przesadzaj , wyglądam normalnie- powiedziałam z rumieńcami

  Usiadłam obok  niego tak , że nasze kolana się spotykały.Popatrzyłam na niego , a ten tylko się uśmiechną, po czym wziął moją rękę i   powiedział:
-Mam do ciebie pytanie, z którym nie mogłem czekać dłużej.
 Popatrzyłam na niego z niedowierzaniem. Czy on ? Nie..On raczej mnie nie kocha :(
-A więc-kontynuował- uczynisz mi ten zaszczyt i zaprowadzisz mnie do łazienki ?
-Bardzo śmiesze wiesz ?
-Huh, tak wiem..Głupi jestem przecież wiem gdzie jest łazienka, zaraz wracam 
   Wyszedł , a ja czekałam w milczeniu, a w głowie miałam tysiące myśli.-Powiedzieć mu czy nie, jak mu powiem że go kocham to nasza przyjaźń się zawali.Okay dziewczyno weź sie w garść.-Wyszedł z łazienki , teraz usiadł bliżej. Popatrzyłam mu prosto w oczy iii..
-Słuchaj muszę ci coś powiedzieć wiem, że to zniszczy naszą przyjaźń , ale dłużej tego nie wytrzymam. Cholernie mi się podobasz...Tak!Jestem w tobie zakochana od długiego czasu. Już po prostu nie mogłam tego dusić w sobie. Przep...-Nie zdążyłam dokończyć bo Michael pocałował mnie , byłam zaskoczona , ale odwzajemniłam pocałunek.Jego usta były miękkie ,a całował delikatnie.

  Od tamtego czasu jesteśmy szczęśliwą parą <3




Bieganie Zayn

Jestem nieźle spóźniona na trening, założyłam słuchawki na uszy z moją ulubioną piosenką i szybko pobiegłam. Jestem bardzo dobrą biegaczką, a wręcz najlepszą, którą trenuje pan Adams. Za każdym razem, gdy się spóźniam, nieźle obrywam. Nie chciałam i tym razem dostać, więc postanowiłam pobiec przez park, czyli najkrótszą drogą na hale widowiskową. Po drodze mijałam pełno staruszków, którzy krzyczeli na mnie, bo o mało co bym na nich wpadła. Przepraszałam za każdym razem, ale oni nie chcieli tego słuchać, tylko zaczęli kierować w moją stronę wyzwiska. W pewnym momencie odwróciłam się do tyłu, co było złym pomysłem, bo wpadłam znów na kogoś.
- Przepraszam bardzo państwa. Ja nie chciałam, tylko się śpieszę i zawsze w kogoś uderzę – zaczęłam się tłumaczyć ze spuszczoną głową.
- Spoko, tylko ja tu stoję sam – powiedział mulat, który szczerzył się w moją stronę.
- Przepraszam. Zawsze wpadałam na starsze małżeństwo i myślałam, że tym razem też tak było – tłumaczyłam się, a chłopak zaśmiał się. Spodobał mi się jego śmiech. Był taki melodyjny, aż chciało się go słuchać i słuchać. Jednak przypomniała sobie, że muszę  biec dalej.
- Jeszcze raz przepraszam, a teraz muszę biec dalej - powiedziałam i pobiegłam . Za sobą usłyszałam prośbę o numer telefonu, ale nie mogłam się zatrzymać, choć bardzo tego chciałam.  
Gdy dotarłam na miejsce, nie obyło się bez narzekań trenera. Nie słuchałam go zbytnio, bo myślałam o mulacie napotkanym w parku.
- Słuchasz mnie w ogóle [T.I.]?! – krzyknął pan Adams.
- No niezbyt, a co pan mówił?
- Szlak mnie zaraz trafi. Za karę masz przebiec trzy razy cały park. Nawet nie próbuj skracać, bo mam informatorów i wiem kiedy ćwiczysz, a kiedy obijasz się. Do roboty! – krzyczał, a z każdym jego słowem moja buzia otwierała się coraz szerzej. Przecież jedno okrążenie parku to z 20 kilometrów! On chce mnie do grobu wpędzić? Przecież ja nie dam rady. Może i jestem w tym bardzo dobra, ale moja najdłuższa trasa to 40 kilometrów. Coś czuję, że nie wrócę cała i zdrowa do domu.
- Na co jeszcze czekasz? Biegnij i bez numerów – krzyczał dalej. Ja chyba zabiję ojca za to, że znalazł mi akurat takiego trenera. Na początku był bardzo miły i podlizywał się mojemu ojcu, a teraz jest oschły i ciągle się wydziera. Będę musiała porozmawiać o tym z tatą.
Nie chciałam dostać dodatkowych kilometrów, więc ruszyłam w trasę. Po jednym okrążeniu miałam już trochę dość, ale niestety zostały mi jeszcze dwa i muszę się z nimi uporać. W pewnym momencie przyłączył się do mnie ten chłopak, którego staranowałam w parku.
- Cześć. Widziałem, że biegasz samotnie, więc postanowiłem dołączyć.
- Spoko, a będziesz w stanie zrobić jeszcze dwa okrążenia wokół tego parku? – zapytałam, a chłopakowi oczy wyszły na wierzch.
- Czemu aż tyle?
- To moja kara za spóźnienie się na trening.
- Następnym razem postaram się, aby nikt nie zagrodził ci drogi i żebyś zdążyła. A tak w ogóle jestem Zayn.
- [T.I.]
- Piękne imię dla pięknej dziewczyny.
- Daruj sobie z tymi tanimi tekstami na podryw, bo one tak mnie nie ruszają – powiedziałam i przyśpieszyłam, bo przez  Zayna  zwolniłam tępo i kolka zaczynała mnie brać.
- Czemu przyśpieszyłaś?
- Kolka – odpowiedziałam krótko. Nie obracałaś się za chłopakiem, bo na pewno kiedyś do mnie dołączy, chyba że już się zmęczył i siedzi na ławeczce. W pewnym momencie ujrzałam swojego trenera, który gestem ręki pokazał, że masz do niego podejść.
- Słucham?
- Ty wiesz z kim przed chwilą biegłaś? – zapytał wkurzony. Popatrzyłam na niego ze zdziwieniem. Kto to może być, że trener się o niego czepia?!
- A co ja Duch Święty?
- To był Zayn Malik z najsławniejszego boys bandu na świecie. Należy do One Direction.
- Ten Zayn Malik, którego moja siostra wyje piosenki na cały dom? Jak jej powiem, to mnie rozszarpie, że nie wzięłam autografu – zaśmiałam się, a pan Adams zgromił mnie wzrokiem.
- Nie żartuj sobie [T.I.]. Jeżeli on zechce trenować u nas w placówce, to zdobędziemy wielu klientów, bo każda nastolatka marzy o spotkaniu swojego idola. Rozumiesz? – zapytał. Popatrzyłam na niego jak na debila. On myśli, że ja go sprowadzę do niego i wybłagam, aby trenował biegi? Po moim trupie.
- Co z tego będę miała?
- Satysfakcje, że mi pomogłaś.
- Za mało. Będę mogła już nie biec tych 60 kilometrów do końca? – zapytałam z nadzieją.
- Niech ci będzie, ale na sali jeszcze trochę będziesz musiała poćwiczyć – oznajmił, a ja się ucieszyłam, bo wolałam wykonywać jakieś ćwiczenia niż biegać ciągle w kółko.
- No to idź do niego zagadaj – popędził mnie, a ja cofnęłam się, aby odnaleźć mulata. Tak naprawdę nie chciałam go przekonywać, aby zaczął trenować biegi. Chciałam tylko skończyć dzisiejsze bieganie po parku. Po niecałych 15-stu minutach, w końcu go odnalazłam.
- Zayn, mam sprawę.
- Chcesz autograf dla młodszej siostry? – powiedział, a ja się zaśmiałam.
- To też, ale pan Adams kazał mi cię przekonać, abyś zaczął trenować biegi. Wiem, że nie będziesz chciał, bo on od razu sprowadzi na ciebie dużą grupę fanek, więc po prostu pójdź do niego za 15 minut i mu to powiedz, bo ja wtedy będę w bezpiecznej odległości od niego – powiedziałam wszystko na jednym tchu i z tego powodu zaczęłam się dusić. Chłopak poklepał mnie lekko po plecach, co pomogło.
- Właśnie problem w tym, że chciałbym ćwiczyć jeśli biegałbym z tobą – powiedział, a na mojej twarzy wyskoczyły dwa rumieńce. To było bardzo miłe, co powiedział.
- Takie sprawy, to trzeba załatwiać już z trenerem.
- No to chodźmy do niego – powiedział i wstał z ławki, na której siedzieliśmy podczas rozmowy. Podał mi rękę, którą natychmiast chwyciłam i podniosłam się. Myślałam, że mnie puści, ale on nie rozluźnił uścisku, tylko go powiększył. Przez tą krótką drogę Zayn opowiadał mi o jego rodzinie, a ja o swojej. Zanim znaleźliśmy się na miejscu, wymieniliśmy się numerami telefonów.
- Widzę, że pan Malik się zgodził na treningi – powiedział radośnie pan Adams.
- Będę ćwiczył jeżeli będzie mi towarzyszyła [T.I.].
- Ta nic nie znacząca dziewuch, która myśli, że jest dobra w biegach?! – oburzył się trener. Jego słowa mnie dotknęły, bo do oczu zaczęły napływać mi łzy. Zayn objął mnie ramieniem i przyciągnął do swojego torsu.
- Niech pan tak o niej nie mówi! Przez wiele miesięcy widzę ją codziennie po południu jak biega i się stara. Czasami nawet zaglądałem na wasze treningi. Jest ona świetna w tym co robi, a pan nie ma szacunku tylko dla niej. Dlaczego? Bo jej rodzice nie są milionerami jak innych uczennic i uczniów?! – krzyczał mulat, a pana Adamsa z każdym jego słowem bardziej zatkało. Oderwałam się od chłopaka i popatrzyłam na niego ze zdziwieniem.
- Jak to mnie widziałeś? Przecież masz trasy koncertowe i inne rzeczy do zrobienia, co robi gwiazda.
- Ale taka gwiazda jak ja, załatwiła sobie każde wolne popołudnie, gdy nie jestem w trasie – wytłumaczył.
- Niech was diabli wezmą. Nie chcę już pana tutaj w placówce, a ciebie [T.I.] wyrzucam! – krzyknął i z oburzeniem odszedł.
- Mam znajomego trenera i na pewno zechce cię trenować, gdy zobaczy twoje umiejętności – powiedział i przytulił mnie.
- Ale dlaczego ty mi tak pomagasz i czemu patrzyłeś jak trenuję?
- Ponieważ gdy pierwszy raz cię ujrzałem, wiedziałem że nie jesteś mi obojętna. Gdy za każdym razem widziałem jak się starasz i uśmiechasz, to moje serce było radosne. Każde wieczory spędzałem na rozmyślaniu o tobie i co możesz robić w tym momencie. Nawet nie znałem twojego imienia, a już mi bardzo na tobie zależało. Przez te niecałe trzy godziny poznałem cię trochę i wiem, że chcę spędzać z tobą więcej czasu, gdyż jesteś niesamowitą osobą, która zawładnęła moim sercem. Mogę stwierdzić, że zakochałem się w tobie od pierwszego wejrzenia i będę czekał na ten dzień, gdy powiesz mi, że też darzysz mnie tym uczuciem – chłopak skończył, a ja rozpłakałam się na dobre. Nie wiedziałam, że z ust jakiegokolwiek chłopaka mogą paść tak przepięknie słowa. Do tego z ust Zayna Malika, który ma kobiety na pęczki. Jestem szczęśliwa, że wybrał akurat mnie. Chłopak otarł moje łzy i zaczął się zbliżać do mojej twarzy. Nie odsunęłam się, bo pragnęłam poczuć jego usta na moich.
- Kocham cię [T.I.] i będę czekał, aż ty pokochasz mnie – powiedział i znów wpił się w moje usta.
Przez resztę tygodni spotykałam się z Zaynem codziennie. Nawet niedawno poznałam resztę One Direction. Przyjazne z nich chłopaki i mam nadzieję, że gdy wrócą z trasy, to będę spotykała się z nimi częściej. Teraz czekam z chłopakami na lotnisku, bo wylatują do Irlandii, gdzie odbędzie się ich pierwszy koncert. Pożegnałam się już z każdym chłopakiem oprócz z Zaynem. Jego postanowiłam zostawić na samym końcu.
- Proszę uważaj na siebie. Miłej trasy – powiedziałam i przytuliłam chłopaka.
- Proszę nie znajdź sobie jakiegoś chłopaka przez ten czas, bo moje serce rozpadnie się na milion kawałeczków. Kocham cię [T.I.]  – powiedział, gdy odsunęliśmy się od siebie.
- Ja też cię kocham Zayn – wypowiedziałam te słowa po raz pierwszy od kilku tygodni. Chłopak popatrzył na mnie radosnym wzrokiem i pocałował mnie w policzek, ponieważ paparazzi kręciło się po lotnisku i nie chcieliśmy niepotrzebnego widowiska.
- Nawet nie wiesz jak się cieszę, że mnie kochasz. Pocałowałbym cię i już nigdy nie puścił, ale wiesz … - odparł smutno.
- Nie martw się. Poczekam na ciebie, a potem najwyżej za szybko nie wyjdziemy z pokoju – zaśmialiśmy się, ale tą cudowną chwilę przerwał nam komunikat, że Zayn już musi iść.
- Kocham cię.

- Ja ciebie też – wyszeptałam i patrzyłam jak chłopak biegnie do bramek, a potem znika mi z pola widzenia. Jakbym wiedziała, że dzięki bieganiu w kółko po tym parku, odnajdę miłość swojego życia, to zaczęłabym już trenować tam wcześniej.