Muzyka

niedziela, 26 kwietnia 2015

Masz pytanie ?

Hej, dawno mnie tu mnie było.Pomyślałam ,że może macie do mnie jakieś pytania. Możesz je zadać pod tym postem w komentarzu.Więc jeśli masz do mnie pytanie o cokolwiek to zadaj. Możesz spytać o moje życie , co planuje napisać, o co chcesz. A ja postaram się na wszystko wam odpowiedzieć ! :)




piątek, 24 kwietnia 2015

#5 Lou

[T.I], wszystko okey?-usłyszałam niepewny głos Louisa.
              Przekręciłam delikatnie głowę w jego kierunku. Chłopak sprawiał wrażenie zamyślonego. Tępo wpatrywał się w pojedyncze, wybrukowane, kręte uliczki. Zaciskał mocniej palce na kierownicy.
-Chyba tak- zawahałam się.
                Nie byłam pewna czy wszystko w porządku. Cała ta sytuacja nie należała do normalnych. Naprawdę, cały czas miałam mieszane uczucia. Niby dzięki niemu czułam się lepiej. Mogłam na chwilę zapomnieć o moim prawdziwym życiu, ale czy tego rzeczywiście potrzebowałam? Czy naprawdę marzyłam o oderwaniu się od rzeczywistości.
- [T.I]- odchrząknął znacząco i po raz pierwszy od kilkudziesięciu minut, spojrzał mi w oczy.- Mam na ciebie ochotę. Kurwa, pragnę Cię od momentu, w którym cię zobaczyłem- powiedział, nerwowo przeczesując włosy.
- Aha- wymsknęło się z moich ust.
                Jednak każdy facet jest taki sam, myśli tylko o jednym.
-Wtedy w przebieralni- zawahał się na sekundę.- Cholera wyglądałaś tak ponętnie, kobieco. Nie mogłem aż wytrzymać...
- Louis byliśmy w miejscu publicznym- przypomniałam mu.
- Wiem- przyznał mi racje i zjechał z głównej drogi.
- Gdyby ktoś nas wtedy przyłapał, moglibyśmy mieć problemy- westchnęłam zażenowana, a między nami zapadło niezręczne milczenie.
- Chciałbym Ci tylko przypomnieć skarbie, że jak do tej pory ani razu się nie pieprzyliśmy- uściślił i obdarzył mnie filuternym uśmieszkiem.
- Wydawało mi się, że jesteś inny. Najwidoczniej się myliłam- rzuciłam szybko, przymykając zmęczone powieki. Czemu moje życie jest pasmem samych niepowodzeń? Co ja takiego zrobiłam? Czym sobie na to zasłużyłam?
             W pewnym momencie poczułam jego ciepłą rękę na moim udzie. Złapał mnie mocniej, a chwilę później jego palce zaczęły sunąć wyżej.
-Przepraszam- wyszeptał zmysłowym głosem, który wręcz wywoływał u mnie ciarki na plecach.
- Nie przepraszaj- burknęłam, odpinając pasy i wyswabadzając się z jego uścisku.- Po prostu zrób to, w końcu chyba tylko po to tu jestem- sprostowałam.
              Wyskoczyłam z samochodu i pobiegłam wprost do jego domu.
-[T.I] poczekaj- usłyszałam za sobą, a parę sekund później poczułam jak jego palce zaciskają się na moim nadgarstku.-Proszę Cię, zatrzymaj się- oznajmił ciepło i pozwolił mi wtulić się w jego umięśnioną klatkę piersiową.- Na pewno wszystko w porządku? Jesteś dzisiaj dziwnie spięta. Nie poznaję Cię, kochanie.
- Po prostu zrób to. Kochaj się ze mną. Zaznaj rozkoszy- oświadczyłam, powoli zdejmując ramiączko sukienki, którą dostałam od Tomlinsona.- Pieprz mnie- mówiłam jak w amoku, powoli wyłączając wszystkie uczucia.
               Stawałam się obojętna na ból, radość, zachwyt czy choćby seks. Starałam się zapomnieć. Pragnęłam wymazać niektóre przykre sceny z mojej przeszłości. To tylko wspomnienia- powtarzałam sobie. Tylko a może aż?
                Nagle poczułam, że się podnoszę, a moje stopy bezwładnie wiszą w powietrzu. Przerażona otworzyłam oczy, nie wiedząc czego powinnam się spodziewać. Wchodziliśmy właśnie po marmurowych schodach. Stopień za stopniem, powoli pnąc się coraz wyżej, dopóki nie zatrzymaliśmy się przed wielkimi, ręcznie zdobionymi drzwiami.
-Co Ty robisz?- zaśmiałam się, wpatrując się w jego płonące niebieskie tęczówki.
- Niosę moją królewnę do łóżka- odparł, szczerząc się od ucha do ucha.- W końcu muszę wykorzystać sytuację, że zgodziłaś mi się oddać- oświadczył, całując mnie w usta. Nie nadążałam za jego ciągłymi zmianami nastroju. Raz tryskał humorem, a już parę sekund później sprawiał wrażenie rozgniewanego.
- Czy Ty masz rozdwojenie jaźni?- zasugerowałam.
- Nie- wzruszył obojętnie ramionami.- A czemu pytasz?
- Po prostu staram się ciebie rozgryźć. Jesteś dla mnie chodzącą zagadką- stwierdziłam, przygryzając dolną wargę. Kiedy znaleźliśmy się w ogromnej, nowoczesnej sypialni, chłopak powoli odstawił mnie na ziemię i sam podszedł w kierunku orzechowej komody.
- Jestem zagadką- zaśmiał się pod nosem.- Tego jeszcze nie słyszałem- odparł, przeczesując palcami swoje gęste, brązowe włosy.
- Często korzystasz z usług prostytutek?- spytałam w pewnym momencie.
                Cholera! Co ja najlepszego zrobiłam?!
- Przepraszam- pisnęłam szybko.- Nie miałam zamiaru się o to pytać- dodałam, rumieniąc się jeszcze bardziej.
- Panno [T.N], nie wypytuję się o pani życie seksualne, więc chciałbym, aby pani również tego nie robiła- oświadczył chłodno, wpatrując się w ścianę.
- Louis, czemu mówisz do mnie per 'pani'?- spaliłam buraka.- Przecież jestem młodsza od ciebie- zauważyłam, głośniej przełykając ślinę. Cała ta sytuacja stawała się coraz bardziej nieprzyjemna.
- Więc [T.I] na co masz ochotę?- zwrócił się do mnie.
- Na to samo, co ty- odpowiedziałam potulnie, przysiadając na skraju łóżka.
- Doskonale- stwierdził, szeroko się do mnie uśmiechając.- Uwielbiam, gdy się zgadzamy- rzucił, wydymając z zadowolenia usta.
- Och- wymsknęło mi się, gdy uświadomiłam sobie, co chodzi mu po głowie.
- Hmm. Chciałbym żebyś się rozebrała. Powoli, seksownie, z gracją- mruknął, dotykając mojego policzka.- Chcę, żebyś mnie uwiodła, kotku- jego palce zaczęły sunąć wzdłuż mojej szyi, ramion, pieszcząc przy tym każdy centymetr mojej skóry. Miejsce, które wcześniej dotykał, przyjemnie mrowiło. Czułam jak po moim ciele rozchodzi się niezidentyfikowana fala gorąca. Och. Było mi tak nienaturalnie ciepło. Ledwo łapałam oddech.
- Rozbierz się- zamruczał mi do ucha, a ja posłusznie wypełniłam jego polecenie. Chwyciłam za suwak od sukienki i parę sekund później materiał, leżał już na podłodze. Stałam przed nim w samej bieliźnie i czarnych szpilkach.- Piękny widok- stwierdził z zadowoleniem.
- A Ty się nie rozbierzesz?
- Na razie nie- syknął, obejmując mnie mocniej w pasie.- Nie sądziłem, że jesteś taka... Bezpośrednia? Nie wyglądałaś na taką- powiedział z dezaprobatą.
- Nie nazwałabym siebie bezpośrednią- zaczerwieniłam się, spuszczając wzrok. Nie miałam teraz odwagi na niego spojrzeć. Ten chłopak powoli zaczynał mnie przerażać.
- Nie udawaj niewiniątka- zbeształ mnie, zaciskając swoje zwinne palce na moich pośladkach.- To chyba nie będzie Ci potrzebne-wychrypiał, bawiąc się gumką moich czerwonych majtek.
- Louis- szepnęłam.
- Nie przerywaj, maleńka- oznajmił, kładąc mi palec na ustach i całując moje powieki.- Połóżmy się- rozkazał, biorąc mnie ponownie w ramiona. Pod wpływem jego dotyku po moim ciele przebiegły dreszcze ekscytacji.
               Chłopak powoli ułożył mnie na olbrzymiej satynowej pościeli. Otworzyłam szerzej oczy, wpatrując się w niego z zachwytem. Cholera, jest przystojny i to bardzo- przeleciało przez moją głowę. Młody angielski bóg, leżący tuż przy moim boku. Wciąż trzymał mnie w pasie, nieśpiesznie wodząc moje roznegliżowane ciało spojrzeniem.
- O rany- wymruczał. Przez chwilę pieścił mój brzuch, po czym zaczął go całować, sunąc coraz wyżej, ku moim piersiom.- Jesteś cudowna, [T.I]. Piękna, dowcipna, aż nie mogę uwierzyć, że poznaliśmy się w ten sposób- zawahał się, wsuwając kciuk pod stanik. Mimowolnie jęknęłam, czując jego chłodne palce na moim biuście.
               Pragnęłam go.
               Przyciągnęłam jego twarz do swojej i otoczyłam go w pasie nogami. Tym razem to on jęknął, a jego ręka sięgnęła po moje majtki. Zwinnym ruchem pozbył się ich. Następnie przyszła kolej na stanik. Kiedy byłam już całkowicie rozebrana, Louis pokiwał z uznaniem głową. Zszedł z łóżka, pochylając się nade mną. I wtedy zaczęliśmy się całować. Długo i brutalnie. Nasze języki toczyły zawziętą wojną, co chwila się o siebie ocierając. W pewnym momencie moje dłonie powędrowały do jego białego T-shirtu. Pociągnęłam za materiał, pozbywając się jego koszulki.
               Brunet uśmiechnął się do mnie między kolejnymi pocałunkami i sam zaczął zdejmować spodnie, które w ekspresowym tempie, znalazły się na podłodze. Położył się na mnie. Nasze ciała były już tak blisko siebie, a mimo to wciąż tak daleko. Wyciągnął z szafki prezerwatywę i położył ją na poduszce. Poczułam jego kolano między moimi udami i odruchowo rozsunęłam nogi. Wiedziałam, że zaraz to się stanie. Miałam wrażenie, że dzielą nas od tego jedynie sekundy.
               Nagle poczułam się okropnie. Przeszył mnie pojedynczy dreszcz, a obraz zaczął się delikatnie rozmazywać. Oparłam się wygodniej o zagłówek łóżka, biorąc przy tym głębszy oddech. [T.I], opanuj się- rozkazałam sobie w myślach. Robiłam to już wiele razy, ale za każdym, bałam się. Zawsze przypominały mi się przykre wspomnienia z wcześniejszych lat życia. Czułam jak moje serce przyspieszyło, jak biło nierównym rytmem. Przełknęłam głośniej ślinę, gdy Louis szukał ręką prezerwatywy. W końcu ją znalazł, a ja usłyszałam charakterystyczny dźwięk rozdzieranego opakowania. On Ci się podoba, nie jest taki jak tamci- dodawałam sobie otuchy.
- Nienawidzę gumek- rzucił poirytowany i ponownie znalazł się na mnie.
              Jego usta zaczęły pieścić wewnętrzną stronę moich ud. Znałam to uczucie, aż za dobrze. Dlatego zaczęłam się jeszcze bardziej bać. Kurwa. Będzie tak samo jak zawsze. Na co ja liczyłam?
- Spokojnie- usłyszałam jak przez mgłę jego podniecony głos.
            W jednej chwili zrobiło się ciemno. Nic nie widziałam. Oddałam się kompletnej pustce dookoła mnie. Nic nie czułam. Nic mnie nie bolało. Zawsze się tak działo, gdy ktoś zaczynał się ze mną kochać. To było dla mnie taką odskocznią od rzeczywistości. Na kilka chwil myślami mogłam znaleźć się w innym świecie.
- Kurwa- zaklął głośno, a ja „wróciłam”.- Czy zawsze jesteś taka w czasie seksu? Zawsze się trzęsiesz i płaczesz?- dopytywał, a ja starałam się na niego nie patrzeć. Poczułam jak do oczu podchodzą mi łzy.
- Tak- szepnęłam cicho.- Chyba tak- starałam sobie przypomnieć moje wcześniejsze kontakty z mężczyznami.
- I nikomu to nie przeszkadzało? Mimo to kochali się z tobą?- pytał z niedowierzaniem.
- Tak- kiwnęłam powoli głową.- Zrobiłeś to już?- powiedziałam, łamiącym się głosem.
- Nie. Nawet nie zacząłem. Odleciałaś gdzieś- warknął, a po chwili poczułam jego ciepłą dłoń na moim policzku. Och. Więc jednak nie uprawialiśmy seksu?!-Wszystko w porządku- zapytał, scałowując pojedynczą łzę z mojej twarzy.
- Yhym- skłamałam. Od dawna nic, nie było w porządku.
- Chcesz o tym pogadać?- zaczął, obejmując mnie mocniej. 
- Myślałam, że masz, co innego w planach- zarumieniłam się jeszcze bardziej.- Chyba powinnam wracać już do siebie. Spieprzyłam ci wieczór- powiedziałam niewyraźnie. Chciałam wstać, ale brunet wciąż trzymał mnie wyjątkowo mocno. Przycisnął usta do moich włosów i złożył na nich czuły pocałunek.
- Zostajesz u mnie na noc- oświadczył tonem, nie znoszącym sprzeciwu.- A teraz uspokój się- mruknął, obdarzając mnie kolejnym całusem. Jednocześnie okrył nas szczelnie kołdrą.
- Lou, nie wygłupiaj się. Nie mogę tu zostać- pokręciłam z niedowierzaniem głową.
- Nigdzie się nie wybierasz- powiedział dobitnie, obejmując mnie w pasie i przyciągając do siebie.- Pogadamy o tym jutro. A teraz śpij i nie sprzeczaj się ze mną- mimowolnie wywróciłam oczami i ułożyłam się wygodniej na łóżku.
- Dziękuję- szepnęłam, przelotnie muskając jego usta.- Dobranoc.












******************************************************************************************

Więc tak, miał być +18 ale z tego zrezygnowałam.

czwartek, 23 kwietnia 2015

KONKURS


Hej szykuję z Handzik xD Dla was konkurs z okazji 1500 wejść. Chyba znajdą się jacyś chętni ?


Tu masz zasady:


-aby wziąć udział w konkursie należy napisać pracę inspirowaną dowolną piosenką One Direction lub 5 Second of Summer.
-praca może zawierać cytaty piosenki 
-bardzo ważne jest to aby napisać jaka to piosenka i podać wykonawcę.
-5 pierwszych miejsc opublikuję na blogu 
-Proszę abyście napisali swoje imię (jak chcecie możecie napisać nazwisko) i proszę podać miejscowość np. Aga z Chojnowa. 
-prace możecie wysyłać na te e-maile :
Ja- nienias@wp.pl
Handzik xD -parzonkahania@wp.pl
jasionator4ever@gmail.com (gmali )
Termin do :
19 Maja :) środa :)

Jeżeli macie jakieś pytania zadawajcie je pod tym postem lub skierowanie osobiście do nas :)


Kochani Liczymy na was :)






wtorek, 21 kwietnia 2015

#3 Lou

    - Może przejdziemy do sypialni- zaproponowałam, gdy zębami pozbył się moich majtek.- Będzie nam wygodniej- dodałam, rumieniąc się.
    -Jak sobie życzysz- mruknął i wziął mnie na ręce, tak jakbym była jego małą zdobyczą.- Chcesz pójść do mnie?- wymruczał tuż przy moim uchu.
    - Możemy- odparłam, łapiąc się mocniej jego szyi.
    - Tak swoją drogą, jesteś cholernie seksowna i masz niezła pupę- powiedział i byłam wręcz pewna, że uśmiechnął się. W takich momentach sprawiał wrażenie niewyżytego.
    - Przestań- zaśmiałam się, gładząc go po policzku.
    - Nie moja wina, że taka jest prawda- powiedział zalotnie.- Jesteś warta każdych pieniędzy- oznajmił i otworzył drzwi do swojej sypialni, która okazała się ogromna i równie nowoczesna jak reszta domu.
    - Naprawdę twoja willa jest niesamowita- stwierdziłam, gdy przenosił mnie przez próg pokoju. Zawsze takie chwile widziałam tylko na filmach, gdzie pan młody, niósł swoją wybrankę. A teraz? Teraz przeżyłam to na własnej skórze, mimo że ja i Louis nie byliśmy małżeństwem.
    W końcu chłopak odstawił mnie na łóżku i podszedł do szafki nocnej.
    - Włączyć muzykę?- spytał na co ja, szepnęłam jedynie ciche 'tak'.
    Brunet ustawił jakąś płytę i wrócił do mnie. Ponownie naparł na moje usta, a jego dłonie błądziły po całym moim ciele. W końcu zszedł z pocałunkami niżej. Zatrzymał się dłużej przy mojej szyi, delikatnie zasysając moją skórę i tworząc na niej szkarłatną malinkę. W tym samym momencie jego zwinne palce szybko uwinęły się z zapięciem stanika, który momentalnie znalazł się gdzieś na podłodze.
    Zaczęliśmy się całować jeszcze zachłanniej. Teraz już nasze języki walczyły ze sobą zawzięcie, a oddechy mieszały się w jedną całość. Naprawdę to było niezwykłe uczucie. Przez chwilę czułam się lepsza i bardziej wyjątkowa od innych dziewczyn. Miałam jego- Louisa. I w tej chwili pragnęłam skupić się tylko na jego osobie. Starałam się odgonić od siebie myśli, że taka jest moja praca i tak naprawdę nic nas nie łączy.
    -Nie będziesz miała nic przeciwko jeżeli- zaśmiał się i przygryzł mój sutek.- Jeżeli będziemy się pieprzyć- wydyszał i ponownie zaczął mnie całować.
    - W końcu, chyba po to zapłaciłeś aż dziesięć tysięcy- zasugerowałam.
    - Może- odparł bez wyrazu i wszedł we mnie. Czułam jak się we mnie porusza. Jak swoimi powolnymi ruchami doprowadzał mnie do szaleństwa.- Może nie zapłaciłem tylko, po to- stwierdził i zatrzymał się na moment. Przystanął na parę sekund tak jakby, wyczekiwał na moją odpowiedź.
    - Nie?- zdziwiłam się. Chyba tylko to jedno słowo, mogło opuścić moje usta.
    - Może zwróciłem już dawniej na ciebie uwagę- rzucił szybko i położył się koło mnie, wpatrując się we mnie tymi swoimi wielkimi, niebieskimi oczami, które wręcz świeciły w ciemności.
    Miałam już rzucić jakąś ciętą odpowiedź, gdy w głośnikach popłynęły pierwsze nuty Bound 2 Kanye West, a parę sekund później do dźwięków muzyki, dołączyły słowa piosenki.

Close your eyes and let the world paint a thousand pictures
One good girl is worth a thousand bitches

           -Naprawdę?- zaśmiałam się.- Czemu akurat wybrałeś taką płytę?- spytałam, nie mogąc się opanować.
           -To akurat był czysty przypadek- oznajmił i czule pocałował mnie w czubek nosa.
           -Na pewno Ci uwierzę- zachichotałam i pogłaskałam go po policzku.- Zrobiłeś to z czystą premedytacją!- starałam się grać obrażoną.
    -I wanna fuck you hard on the sink- zamruczał tuż przy moim uchu.
    - Widzę, że lubisz tę piosenkę- zauważyłam, uśmiechając się szeroko.
    - Uwielbiam ją- poprawił mnie.- Ale nie chcę na razie się z Tobą kochać na zlewie- mruknął, leniwie przygryzając płatek mojego ucha.
    - Och- zmarszczyłam brwi, nadal się do niego szczerząc. Wyglądał bosko ze swoimi rozczochranymi, brązowymi włosami, płonącymi, lekko zmrużonymi oczami i nieodgadnionym wyrazem twarzy. A do tego dochodziło jeszcze rozgrzane, dobrze umięśnione ciało i mnóstwo różnorodnych tatuaży. Był po prostu idealny- młody, wysportowany.
    - Wystarczy mi, że będziesz się kochała ze mną, tutaj- odparł szelmowsko i zaczął zataczać palcem niewielkie kółeczka na moim podbrzuszu.
    - Widzę, że zapowiada się ciekawa noc- mruknęłam.
    - Mam na ciebie ochotę, tu i teraz- wycedził przez zaciśnięte zęby i jak gdyby od niechcenia klepnął mnie w pupę.- Chyba wiem nawet jak urozmaicić naszą zabawę- zaśmiał się pod nosem i podszedł do niewielkiej, białej szafeczki, która znajdowała przy łóżku.
    - Doprawdy?- zrobiłam większe oczy.- Mam się zacząć bać?- spytałam z przerażeniem. Nie wiedziałam czego powinnam się po nim spodziewać?! Co jeśli nagle wyjmie z tej pieprzonej szuflady jakiś kaganiec lub skórzany pejcz, który za chwilę wyląduje na mojej nagiej skórze. Au. To raczej nie byłoby najprzyjemniejsze.
    - Spokojnie, kotku. Spodoba Ci się- odparł tym swoim zabójczo seksownym, nonszalanckim głosem, a parę sekund później przed moim oczami mignęły puszyste, różowe kajdanki.
    - Co?- prawie krzyknęłam.- Robisz sobie ze mnie żarty?
    - Poczuj się jakbyś była moją Panią- oznajmił i wręczył mi zabawkowe kajdanki.- Możesz teraz zrobić ze mną, co tylko zapragniesz- oświadczył z uśmieszkiem na twarzy.
    - Brzmi kusząco- zauważyłam i gestem dłoni pokazałam, by się położył. Chłopak bez żadnego słowa sprzeciwu, wykonał moje polecenie.
    Chwyciłam lewe ramię Louisa, by następnie delikatnie pociągnąć je w stronę rogu łóżka. Odpięłam różowe kajdanki i założyłam je wokół jego nadgarstka. Po drodze zaczęłam gilgotać go po brodzie, na co brunet zareagował pojedynczym parsknięciem.
    - Tego nie było w umowie- oburzył się i posłał mi niezadowolony uśmiech.
    - Gram nieczysto- stwierdziłam. Następnie powoli, pewnym siebie krokiem przeszłam na drugą stronę łóżka. Sięgnęłam po jego prawe ramię i zakułam rękę w kajdanki. Teraz był już tylko mój.
    - Jesteś seksowna- usłyszałam jego ciepły głos, gdy usiadłam na nim okrakiem.
    - Już to słyszałam- wywróciłam oczami.
    - To usłyszysz to jeszcze miliony razy- wyszeptał i posłał mi oczko. Był niemożliwy.
    - Masz chociaż kluczyk do tych kajdanek?- zapytałam, uciszając go.
    - Naprawdę w takim momencie myślisz tylko o małym kluczyku do tego puszystego dziadostwa?
    - Tak, bo martwię się o ciebie- oświadczyłam i spaliłam buraka. Cholera! Ja naprawdę to powiedziałam? [T.I], co się z Tobą dzieje?- zastanawiałam się.
    - Po raz pierwszy usłyszałem z ust kobiety, że się o mnie martwi- powiedział, a kąciki jego ust uniosły się ku górze.- Wiesz, że do niczego Cię nie zmuszam?- spytał po chwili.

      -Wiem- potwierdziłam i nerwowo przygryzłam dolną wargę. Nie powinnam tego mówić. W końcu ten chłopak zapłacił dziesięć tysięcy za noc ze mną, a nie za głupią rozmowę z panną lekkich obyczajów.
      - Rozepnij mnie, proszę- rozkazał.- Kluczyk jest w szafce.
      - Czemu miałabym to zrobić?- zdziwiłam się.
      - Bo nie jestem takim gnojkiem jak każdy facet, ok?
      - Okey- odparłam niepewnie i wyciągnęłam z szuflady mały, złoty kluczyk.
      - Dzięki- rzucił, gdy go rozkułam.- Mam nadzieję, że się jeszcze kiedyś spotkamy, [T.I]- oznajmił po paru sekundach i mocniej mnie przytulił.
      - Zawsze jest taka możliwość- stwierdziłam i położyłam głowę na jego klatce piersiowej.- Jesteś naprawdę wyjątkowy.
      - Dobrze wiedzieć- mruknął.- To jak? Dasz mi swój numer?
      - Jesteś tego pewny?
      - No, wiesz może jeszcze kiedyś będę potrzebował Twoich usług- podsunął mi swój telefon, szczerząc się od ucha do ucha.
      - Ale kolejne ''usługi'' będą już darmowe, okey?- puściłam mu oczko.
      - Skoro nalegasz- wzruszył obojętnie ramionami i pocałował mnie w czubek głowy.
      Czułam, że w moim życiu wreszcie coś się zmienia. Może już niedługo miałam zasmakować prawdziwej miłosnej przygody u boku zabójczo przystojnego bruneta? Wiedziałam, że moja przyszłość wciąż, nie należała do najpewniejszych, ale jedno mogłam powiedzieć- niosła ona za sobą lepsze perspektywy, które już niebawem, miałam wykorzystać.







poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Hej może nam pomożesz ??

Hej Potrzebujemy pomocy, chciałybyśmy spytać czy są chętni do pomocy w prowadzeniu bloga. 
Ja i Handzik xD juz sie nie wyrabiamy w pisaniu tego wszystkiego :( Chętni:
-piszą pracę na ten e-mail:
nienias@wp.pl
  
Termin :
21 maja 

Dziękuję za pomoc :)













Imaginy z Gifami



1. Reakcja Harry'ego na to że chcesz iść jeszcze jednego sklepu


2. Zayn szykujący się na randką z Tobą


3. Mina Liama kiedy po raz pierwszy cię zobaczył




4. [T.I]: Lou pobaw się z małą 
Lou:


5. Niall kiedy zobaczył cię na konferencji 


6.Pokłóciłaś się z Luke'iem następnego dnia przychodzisz na konccert. Jego reakcja gdy cię zauważył 


7.Powiedziałaś Ashton'owi że wolisz chłopaków z wąsem (dla żartu). Chwile potem dostałaś wiadomość od niego 


8. [T.I]: Calum zatańcz dla mnie 


9.Michael zauważa cię podczas koncertu

sobota, 18 kwietnia 2015

#4 Ash

Jestem z Niall'em ponad 8 miesięcy za niedługo urodzi nam sie dziecko. Niall jest  niesamowity powiedział, że zajmie się dzieckiem tak jakby było jego. Urodzi nam się dziewczynka.Lekarz powiedział , że dziecko urodzi się gdzieś na początku lipca. Wiemy już, że to będzie dziewczyna, damy jej na imię Laura.
Wstałam rano o godzinie 8:36 Był 6 lipca.Zeszłam na dół, Niall'a nigdzie nie było, zostawił kartkę na stoliku.
 "Hej słonko, jestem na próbie z chłopakami, wrócę późno. Kocham
~ Niall"
Usiadłam na kanapie i jak zawszę na całej się  rozłożyłam, włączyłam telewizje i jak zwykle nic do oglądania, więc skakałam po kanałach. Poczułam , że jestem głodna więc wstałam z kanapy zostawiając telewizor włączony. Ledwo co odeszłam od kanapy , a w telewizji usłyszałam piosenkę. Nie znałam jej, ale odwróciłam się żeby zobaczyć co to za piosenka. Odwróciłam się i akurat był refren i zobaczyłam Irwin'a. Nie mogłam oderwać wzroku od niego, to tak jakbym nadal oś do niego czuła.Usiadłam na kanapie i poczułam, że moje serce zaczęło szybciej bić.
-Dość [t.i.] nie kochasz go! Przestań-Próbowałam wyrzucić go z myśli, ale się na dało. Jakby tam został przez te wszystkie miesiące i nie chciał wyjść. W końcu piosenka się skończyła (w końcu, bo co kanał muzyczny to puszczali ją). Wstałam z kanapy i poszłam do kuchni coś zjeść.Podeszłam do lodówki i ja otworzyłam, patrzyłam na jedzenie i poczułam zaraz potem silny ból brzucha.

***NARRATOR***

[T.I] upadła na zimnie kafelki i uderzyła o nie głową. Sąsiadka obok usłyszała jak coś upada, więc poszła sprawdzić co się stało.Wyszła z domu i podeszła do twoich drzwi.Pukała,pukała,dzwoniła ,lecz nikt nie odpowiadał. Nacisnęła na klakę ,a drzwi się uchyliły, weszła do środka po cichu. rozejrzała się i ujrzała twoją głowę na ziemi. Szybko do ciebie podbiegła i starała się ciebie obudzić,ale bez skutku.W końcu zdecydowała się wezwać pomoc.Po 15 min przyjechała karetka, spakowali cię na nosze w wnieśli do karetki.Szpital był niedaleko twojego domu, więc jechaliście około 10 min.Szybko wwieźli cię do szpitala i na łóżku szpitalnym zawieźli cie do sali nr 69. Przypadkiem cała akcje zobaczył pewien chłopak,który grając na perkusji zwichnął sobie nadgarstek. Ashton szybko pobiegł za wózkiem i lekarzami. Lekarze wieźli cię do sali. Ash patrzył przez Okienko jak lekarze podają ci tlen i podłączają po aparaturę. W jego głowie pojawiła się myśl,że możesz umrzeć, a on cię przez cały czas kocha.Uświadomił sobie jakim był dupkiem,że cię zostawił i teraz nie może sobie wyobrazić życia bez ciebie.Lekarze skończyli badania i powoli wychodzili z sali ty czekałeś na krzesełku przed salą, gdy ostatni lekarz opuścił salę Ashton niespostrzeżenie wkradł się do sali.Wyciągnął krzesło z szafki (a raczej taboret) i usiadł koło twojego łóżka. Złapał cię za rękę i przyłożył ja sobie do policzka. Po jego policzku spłynęła łza Siedział tak przy tobie godzinę i patrzył na twoją posiniaczoną twarz. Powoli zaczął ci śpiewać cichutko piosenkę.

***TWOIMI OCZAMI***

Otworzyłam oczy,jeszcze średnio widziałam, lecz usłyszałam cudowny głos, który rozpoznałabym wszędzie. To był mój Ash! Mój kochany Ash.Tylko.....Gdzie ja jestem ? I co on tu robi przy mnie ? Dlaczego trzyma mnie za rękę ?Otworzyłam szerzej oczy i on wtedy przestał śpiewać i patrzył na mnie, było bardzo cicho pipczała tylko aparatura.Nagle usłyszałam jego cudowny głos.
-Witaj księżniczko.
-Ash co ty tu robisz ? Gdzie ja jestem ? Gdzie jest Niall ?
-Spokojnie-powiedział bardzo cichym głosem - Ja przy tobie jestem
-Ale Ashton...
-Ciiii-pogładził mnie po głowie-Jestem przy tobie.
.I zaczął mi śpiewać.Zasnęłam słuchając jego piosenki....Nagle obudziło mnie gadanie, rozejrzałam się i zobaczyłam Ashton'a za drzwiami kłócącego się z Lekarzem. Kłócili sie tak dobre 10 minut, wreszcie  skończyli rozmawiać i Ashton przyszedł do mnie. Nie potrafiłam określić jego emocji. Był zły,ale był też zdruzgotany i smutny. Usiadł na krześle, złapał mnie za rękę i patrzył prosto w moje oczy.
-Ashton czy coś się stało ?-spytałam.
-Posłuchaj [t.i.], to nie jest dla mnie proste.
-Nie rozumiem Cię. To coś poważnego ?
-Tak [t.i.]-patrzyłam jak do jego oczu napływają łzy-[t.i.], bo kiedy upadłaś to upadłaś na brzuch.Ja teraz podałem sie za twojego chłopaka,żeby otrzymać twoje wyniki i powiedziałem lekarzowi ,że sam ci to powiem. To tak...Kiedy tak upadłaś too...
-Ashton !! Too ?!?!?!
-To poroniłaś [t.i.]-powiedział ,a mi i jemu zaczęły płynąć łzy-przykro mi [t.i.] naprawdę.
Zatkało mnie,nie wiedziałam co mam zrobić. Czułam tylko jak łzy kapią mi po policzku.Wtedy Ashton mocno mnie do siebie przytulił.Przytulaliśmy się tak około 5 minut i było naprawdę cudownie lepiej niż z Niall'em. Oderwaliśmy się od siebie patrząc sobie głęboko w oczy. Ash delikatnie złapał mnie za podbródek i delikatnie musnął moje usta,żeby potem połączyć je w namiętnym pocałunku.Był taki delikatny, czułam,że mnie kocha i nie chciał mnie nigdy skrzywdzić. Zatopiliśmy się w naszych ustach i wtedy właśnie do sali wszedł Niall.










*********************************************************************************

Tak to juz prawie koniec naszej historii z Ash'em. Długo oczekiwany (za długo) imagin z Ash'em.





























wtorek, 14 kwietnia 2015

#5 Hazza ♥

Stanęłam przy wejściu do windy, wciskając przycisk ściągający ją na dół i nerwowo spoglądając na zegarek. 7:33. Spóźniłam się. Norma. 3 minuty, ale zawsze.
Nagle usłyszałam obok czyjeś kroki. Spojrzałam w bok, po czym wciągnęłam powietrze do płuc. Harry?
Poczułam nieprzyjemnie ogarniające mnie uczucie paniki. Nie spodziewałam się, że tak będzie wyglądało nasze spotkanie po tylu miesiącach, nie mówiąc już o tym, że nie liczyłam na to, że w ogóle do niego dojdzie.
- Cześć - przywitał się.
- Cześć - rzuciłam, tupiąc nogą ze zniecierpliwienia, po czym po raz kolejny, z impetem wcisnęłam przycisk ściągający windę, przeklinając chmary ludzi wysiadające zapewne na 20-stce.
- Spóźniona? - zapytał.
- Jak zawsze.
- Kiedy pracowałaś u mnie, było inaczej.
- Może dlatego, że u was zaczyna się dopiero wpół do dziewiątej - odparłam, po czym zapadła cisza.
Po kolejnych kilkudziesięciu sekundach, które zdawały się trwać wieki, winda wreszcie zjechała na dół, a ja wcisnęłam guzik: "18". Styles natomiast "23". Jedzie do szefostwa? Po co? A tak w ogóle, co on tu robi?
Wzięłam trzy głębokie wdechy, przymykając oczy i stojąc jak kołek tuż przy szatynie.
- Zawsze tak robisz - uśmiechnął się.
- Jak?
- Bierzesz wdechy, kiedy chcesz się uspokoić. Zamykasz oczy, żeby chociaż na te 3 sekundy odetchnąć.
Rozgryzł mnie. Zamilkłam.
- A w ogóle, to jak tam? - spytał po chwili.
- W porządku, dzięki. A u ciebie?
- Jest okay.
- Tylko tyle?
- Wyjeżdżam - rzucił, lecz wtedy winda się otworzyła, a ja na chwilę zamarłam, by po chwili wyjść z niej.
- To tego... - Odwróciłam się. - Trzymaj się.
- Ty też - odparł, a wtedy drzwi się zasunęły, a ja w posępnym i dość dziwnym nastroju udałam się do swojego malutkiego biura.
Praca mi nie szła. Nigdy nie szła mi tak, jak nie szła mi tamtego dnia. Wpatrywałam się tępo w zwyczajne: "Bonjour", nie rozumiejąc z tego słowa kompletnie nic. Nigdy nie czułam się bardziej ogłupiała i rozkojarzona.
Wyjeżdża? Jakim prawem? Dokąd? Na stałe? Urlop? Dlaczego? Co on robi w moim biurze? Czego chce?
W godzinę udało mi się przetłumaczyć 1,5 strony. Brawo. Zajebisty wynik, nie ma co. Szybszy od tajfunu. Niszczy wszystko.
Nagle usłyszałam pukanie.
- Proszę - odparłam, pocierając oczy palcami.
Do środka wszedł Styles. Niech to. O co w tym wszystkim, do cholery, chodzi?
- Wyjdziesz ze mną na lunch?
- To pytanie, stwierdzenie, prośba czy nakaz? - zapytałam.
- Pytanie i prośba.
- Dzisiaj i tak za dużo nie zdziałam… - odparłam, z rezygnacją spoglądając na kartki leżące na biurku. Wstałam, chwytając torebkę.
*
Siedzieliśmy w jakiejś (drogiej, jak mniemam) restauracji, a ja próbowałam wmusić w siebie sałatkę z kurczakiem.
- [t.i.]... - zaczął, a wtedy poczułam ciarki. Zacisnęłam szczękę, odpędzając myśl, że brakowało mi własnego imienia w jego ustach, i spojrzałam na niego.
- Hm?
- Wiesz... Ja... Przeprowadzam się i... Zamykam stare sprawy...
- Rozumiem, że ja jestem taką sprawą?
- Zależy, jak na to spojrzeć. Jest coś, co mnie bardzo męczy, i właściwie sam nie wiem dlaczego... Okej, wiem, ale...
- Możesz prosto z mostu.
- Wiem, że nie powinienem o to pytać, ale chcę tylko wiedzieć, czy kiedykolwiek - chociaż przez chwilę - byłem dla ciebie kimś poza szefem. Czy ten pocałunek... Miał dla ciebie jakieś znaczenie, czy była to tylko chwila słabości.
Przycisnęłam palce do oczu, chcąc zakryć, zbierające się w nich łzy.
Szczerość. Tylko szczerość. Skoro wyjeżdża, to i tak... Zaraz. Wyjeżdża?
Spięłam wszystkie mięśnie twarzy i chyba udało mi się skutecznie zahamować płacz. Spojrzałam na niego błyszczącymi oczyma.
- Podobałeś się mi i nie tylko mi - odparłam drżącym z emocji głosem. - Dziewczyny różne rzeczy o tobie opowiadały: że jesteś tyranem i tak dalej, ale dla mnie zawsze byłeś w porządku i chyba odkąd zaczęłam pracować w biurze, wszyscy cię polubili. Czułam do ciebie słabość, a kiedy mnie pocałowałeś, to... nie mogłam inaczej zareagować. Potem się... po prostu wystraszyłam, gdy otwarcie przyznałeś, że ci zależy. Zazwyczaj odstraszałam od siebie facetów i nie wiedziałam, co z tym zrobić, dlatego po prostu uciekłam, kiedy zorientowałam się, że mnie też obchodzisz bardziej, niż powinieneś. Stchórzyłam. Mieliśmy szansę, a ja ją spieprzyłam. Przepadła. A najgorsze jest to... że mam teraz chłopaka, a ta słabość do ciebie chyba wcale mi nie przeszła i nie wiem, co bym zrobiła, gdybyś znowu próbował... Proszę, nie wykorzystuj tego.
Opadłam na krzesło, wypuszczając powietrze z płuc. Nigdy nie byłam tak szczera, jak w tamtej chwili.
- Dziękuję, że mi to powiedziałaś.
Na chwilę zapadła cisza i każdy z nas trawił powoli to wszystko.
- Dokąd wyjeżdżasz? - zapytałam.
- Na razie do Austrii na narty, ale to tylko dwa tygodnie. Potem... gdzie mnie samolot poniesie. Na pewno gdzieś daleko. Myślałem o Madrycie albo Rzymie. Tutaj, w Londynie za dużo się wydarzyło. Chcę zacząć wszystko od nowa, z czystą kartą.
Pokiwałam głową.
- Znowu będziesz pracować z Mel i Mią - oznajmił.
- Jak to?
- Sprzedałem wydawnictwo twojemu szefowi.
Połknęłam łzy i nie odpowiedziałam.
Odprowadził mnie pod same drzwi wydawnictwa, a ja bez namysłu przytuliłam się do niego. Objął mnie mocno, ale ja czułam, jak mi się wymyka. Ciche tykanie zegara wewnątrz mnie upewniało mnie, że to już nasze ostatnie chwile. Niepewnie zadarłam głowę na jego torsie, patrząc mu w oczy.
- Jesteś taka malutka... - wyszeptał, przesuwając kciukiem po moim policzku.
- Już więcej się nie zobaczymy? - bardziej stwierdziłam, niż zapytałam.
- Przepraszam. - Poruszył bezgłośnie wargami, przyciągając mnie do siebie i schylając się, by po raz ostatni złączyć nasze wargi w pocałunku.
- Kocham cię, mała - usłyszałam jego cichy szept przy uchu, a gdy otworzyłam oczy, zobaczyłam jedynie jego sylwetkę ginącą powoli w tłumie osób idących po chodniku.
Chciałam krzyczeć, że ja jego też, żeby nie wyjeżdżał, ale tego nie zrobiłam. Myślicie, że znowu stchórzyłam? Przeciwnie. Wreszcie zdobyłam się na odwagę. Wiedziałam, że i tak za dużo namieszałam w jego życiu i że to już koniec. Dałam mu szansę na zapomnienie i bycie szczęśliwym. Po raz pierwszy nie stchórzyłam.











*********************************************************************************

Pisałam i ryczałam ;( To już prawie koniec tego imagina.

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Głos Anioła :)

Kto też uważa,że Zayn ma niesamowity głos ? 
On musi wrócić do One Direction 
 Nie każdy potrafi tak piszczeć ♥


piątek, 10 kwietnia 2015

#4 Hazza ♥

- No hej! - Melanie rzuciła mi się na szyję. - Kopa w tyłek powinnaś zarobić, że się nie odzywałaś!
- Miałam dużo pracy, przepraszam - odparłam.
- Tym razem ci wspaniałomyślnie wybaczam, ale żeby mi się to nie powtórzyło!
Zaśmiałam się.
- Jasne.
Usiadłyśmy przy naszym ulubionym stoliku w naszej ulubionej kawiarni i zamówiłyśmy naszą ulubioną kawę.
- Mia będzie? - spytała dziewczyna.
- Nie - odparłam - przed chwilą dostałam od niej sms-a.
- Szkoda.
- No szkoda, szkoda. Biedaczka ponoć ma dużo pracy.
- Wszyscy mamy jej aż nawał. Nie wiesz nawet, jak bardzo ta firma za tobą tęskni. Styles załatwił kogoś na twoje miejsce, ale to chyba jakiś leń, bo tydzień zajmuje mu przerobienie tekstu, którego ty zedytowałabyś w jeden dzień. Wszyscy mamy zapierdziel, a atmosfera też nie jest najlepsza.


- Co? Styles się na was wyżywa? - zapytałam. Gwałtownie obudziły się we mnie mordercze instynkty.
- Nie, ale... to nie to samo co z tobą. Szef się bez przerwy snuje, wszystkim patrzy na ręce, a jak tylko ktoś rzuci coś w stylu: "Szkoda, że [t.i.] nie ma" albo: "[t.i.] wiedziałaby, co z tym zrobić", to zaraz wychodzi. Chodzą plotki, że dałaś mu kosza, a potem sam cię zmusił, żebyś się zwolniła, ale to w końcu tylko plotki i Lis je skutecznie gasi u źródła.
- Złota dziewczyna - stwierdziłam.
- Ona... wiesz... - wyjąkała dziewczyna.
- Hm?
- Rozmawiała ze mną i chciała, żebym ci powiedziała, że to Styles stawił się za tobą u twojego pracodawcy.
- I co z tego? - prychnęłam. - Myślisz, że się tego nie domyśliłam? Rozmawiałam już o tym z obecnym szefem. Ponoć Styles wypowiadał się o mnie w samych superlatywach, ale szczerze? Nie rusza mnie to.
- [t.i.], błagam cię - jęknęła nagle dziewczyna patetycznie. - Zrobiłaś najgłupszą rzecz, wiążąc się z Natem, podczas gdy taki facet wzdycha do ciebie tuż obok.
- Jaki facet?
- Styles. On nie może przestać o tobie my...
- Bez wzajemności.
- Jesteś okropna.
- Ja? - podniosłam głos, aż kilka osób na nas spojrzało.
- Tak, ty. Zimna, oschła i nieczuła.
- Bo ty byś się od razu mu rzuciła w ramiona - fuknęłam.
- A żebyś wiedziała. Chciałabym, żeby kiedykolwiek jakikolwiek facet spojrzał na mnie tak, jak on patrzył na ciebie. Wszyscy to widzieliśmy i już łączyliśmy was w parę. Jak ja ci zazdrościłam!
- Tak trudno ci zrozumieć, Mel, że mam chłopaka, którego kocham? Styles to przeszłość. Pocałowaliśmy się, a on od razu wyobraził sobie nie wiadomo co. Chwila słabości, ot co. To wszystko od początku skazane było na niepowodzenie. Że niby ja ze swoim szefem? Proszę cię! Już widzę te krzywe spojrzenia ludzi.
Kończąc monolog, wzięłam dwa głębokie wdechy, chcąc uspokoić serce, które intensywnie obijało się o moje żebra.
- Ha. I tu cię mam. - Dziewczyna wskazała na mnie palcem, jakby właśnie dokonała epokowego odkrycia. - Przed chwilą przyznałaś się, że nie chciałaś z nim być nie dlatego, że ci nie zależało, ale dlatego, że bałaś się, co ludzie powiedzą. Okay, zwolniłaś się; teraz już twoim szefem nie jest.
- Teraz mam Nate'a i go kocham - oznajmiłam wyraźnie.
- Jak chcesz - ucięła krótko temat.
- Nie gniewaj się, Mel, błagam - jęknęłam błagalnie. - Nie wszystko w życiu zawsze idzie tak, jakbyśmy chcieli, a z Harrym nie mogło mi wyjść i wiedziałam o tym od samego początku. Z Natem jestem szczęśliwa.
- Wiem, wiem.
Machnęła ręką, w zamyśleniu spoglądając przez okno, a ja westchnęłam.
Miałam już szczerze dość rozpamiętywania i rozgrzebywania starych wspomnień. Styles jest moim byłym (jak sama nazwa wskazuje) szefem; przeszłością, którą sama zakończyłam.
* * *
- Zostań… - poprosiłam Nate'a, ciągnąc go za rękę z powrotem w stronę kanapy.
- Wiesz, skarbie, że nie mogę - odparł, zapinając koszulę. - Jutro o 9:00 wyjeżdżam. Francja nie będzie czekać.
Podciągnęłam nogi jeszcze bardziej pod siebie, lewą stroną ciała opierając się o kanapę i obserwując go. Miałam na sobie jedynie za dużą, wyciągniętą z szafy koszulkę i krwistą malinkę na skórze szyi - efekt pożądania mojego chłopaka.
- Ta noc mogła być nasza - odparłam smutno.
- Będą inne. - Uśmiechnął się. - Dłuższe, lepsze...
- Trzymam za słowo.
Kanapa się ugięła, a blondyn usiadł obok mnie.
- Wiem, że cię ostatnio trochę (okej, bardzo) zaniedbuję, ale sama rozumiesz... Odbijemy sobie za miesiąc. Wyjedziemy gdzieś...
- Jasne. - Pokiwałam głową. - Rozumiem.
- Na pewno?
Skinęłam podbródkiem.
- No chodź.
Uśmiechnął się, rozmiękczając tym samym moje serce, i otworzył ramiona szeroko. Bez namysłu przytuliłam się do niego.
Cała prawda o naszym związku. Poza pracą rzadko się widywaliśmy; głównie w weekendy, o ile nie spędzał ich w biurze albo nie wyjeżdżał w sobotę w delegację (jak teraz). To wtedy czułam się najbardziej samotna. Potrzebowałam ciepła, uwagi. Od Nate'a dostawałam je, ale... w ograniczonych dawkach. Kochałam go i kiedy byliśmy razem, wszystko układało się idealnie; problem w tym, że rzadko się to zdarzało.
Tę noc spędziłam sama. Podobnie całą sobotę i niedzielę. Z nudów oglądałam telewizję albo douczałam się z włoskiego. Nie miałam ochoty nigdzie wychodzić. Moja wrodzona skłonność do domatorstwa raczej nie aprobowała sobotnich imprez czy wyjść do kawiarni; wolałam siedzieć sama w mieszkaniu. Problem w tym, że w samotności wymyśla się różne głupoty, a ja w tym czasie (przez gadaninę Mel) zaczęłam szczerze myśleć o swoim byłym szefie. Tsa... Miło, serio, że mu odbiło na moim punkcie, ale to już było, minęło. Nie wróci. Nawet jeśli poczułam się wtedy wyjątkowo. Nasza szansa przepadła. Koniec.

wtorek, 7 kwietnia 2015

Luke Beside you - Zwiastun

Serdecznie zapraszam na 
Luke Beside You
Pisane na tym blogu przez Age.
To będzie 10-częściowa opowieść miłosna.
ZAPRASZAMY!!
(Kliknij na serduszko)

To więcej niż przyjaźń Niall +18 (taki tylko trochę)

Mieszkasz w Irlandii. Niall to twój najlepszy przyjaciel. Odkąd wyjechał w trasę z 1D widujecie się trochę rzadziej. Chłopcy są teraz w LA i mają tydzień wolnego. Niall zaproponował Ci abyś do niego przyleciała ponieważ on nie mógł opuścić miasta, a tak dawno się już nie widzieliście... Z samego rana wsiadłaś do samolotu. Niall wykupił ci bilet pierwszej klasy. Gdy doleciałaś na miejsce Horan czekał już na lotnisku. Od razu się na niego rzuciłaś staliście przytulenie przez jakiś czas. On wziął twoje walizki i zaniósł do taksówki która na was czekał. Pojechaliście do luksusowego hotelu. Była to dla Ciebie nowość, ponieważ twoja rodzina nie była bogata i nie było was stać na takie luksusy. Chłopaków z 1D już znałaś i wiedziałaś czego się po nich spodziewać. Już na wejściu zobaczyłaś Harrego wychodzącego z kuchni w samych bokserkach .Na kanapie siedział Lou wcinający marchewki, obok niego siedziała Eleonor która gdy tylko cię zobaczyła podbiegła do Ciebie aby się przywitać. Niall zaprowadził Cię do pokoju mieliście wspólny. Stały w nim dwa łóżka więc Ci trochę ulżyło. Horan zaproponował Ci wyjście do restauracji na obiad. Pomimo tego ze byłaś zmęczona podróżą zgodziłaś się. Eleonor zaproponowała Ci wieczorny wypad na zakupy, nie pasowało Ci to za bardzo ale w końcu wydawało się bardzo miłą osobą więc się zgodziłaś. Przy obiedzie nie brakowało wam tematów. Rozmawialiście o wszystkim. Po obiedzie poszliście na krótki spacer po parku jednak po chwili zleciał się tłum fanek. Byłaś zawiedziona ze nie możecie spokojnie pogadać. Odsunęłaś się i patrzyłaś z boku. Po chwili Niall rozgonił tłum fanek mówiąc ze jest na ważnym spotkaniu ;) . I poszliście dalej .Gdy wróciliście do Hotelu Eleonor już na Ciebie czekała. Od razu zabrała Cię do galerii. Udało wam się wymknąć niepostrzeżenie. Eleonor postanowiła zdradzić Ci pewien sekret.
-Niall powiedział Lou, chyba cię kocha.- Powiedziała El cichym głosem
Zamurowało cię. W końcu chyba tez coś do niego czułaś. Po zakupach poszłyście jeszcze coś zjeść.
Gdy wróciłyście do Hotelu cała piątka leżała przed telewizorem oglądając mecz i wcinając Hot-dogi. Dołączyłyście do chłopaków.Po chwili Eleonor i Lou poszli do swojej sypialni. Harry i Zeyn poszli ta papierosa. Zdziwiło cię to ponieważ Harry nigdy nie palił. Liam oświadczył ze idzie popisać na Twitterze. Ty i Niall poszliście do waszej sypialni. Ty poszłaś od razu się wykąpać . Dziwnie czułaś się w towarzystwie Niall po tym czego się dowiedziałaś od Eleonor. Gdy weszłaś do pokoju Nialla nie było był w drugiej łazience. Więc ty szybko się położyłaś chciałaś udawać ze spisz ale Ci nie wyszło. Gdy wrócił zaczęliście rozmawiać . Po chwili nastała cisza którą przerwał Niall. - [T.I.] mogę cię o coś zapytać ?-Spytał Niall.
- No pewnie ; )
-No bo wiesz ja tak myślałem... I kim ja dla Ciebie jestem ? Ty dla mnie zawsze byłaś jak siostra, ale teraz jest jakoś inaczej. Czuję, ze coś się zmieniło. Ja chyba cię kocham.- powiediał nie pewnie Niall.
- Nial, ja to wiem. Lou wygadał się Eleonor... Tyle ze ja nie wiem kim ty dla mnie jesteś. Od najmłodszych lat byliśmy przyjaciółmi. Jednak teraz się coś faktycznie zmieniło[Niall podchodzi do twojego łóżka ty na i siada obok Ciebie ] Ja, nie wiemm.. Ja chyba Cię kocham ale nie jak brata...-powiedziałaś.
Niall zaczyna cię całować.
 -Co z tym zrobimy ?-ponownie spytał.
-Nie wiem.
- Dajmy sobie może czas..-powiedział. Niall wrócił na swoje łóżko. Tego wieczoru już nie rozmawialiście .
Gdy się obudziłaś Nialla nie było w pokoju. Zobaczyłaś otwarte drzwi na balkon. Na balkonie stał Niall palący papierosa. Wtedy wróciłaś do swojej torby i wyciągnęłaś paczkę swoich ulubionych papierosów. Stanęłaś obok niego nie mówiąc nic i odpaliłaś szluga .
-Kocham Cię i nic tego nie zmieni jeśli ty nie czujesz tego samego to możemy wrócić do przyjaźni. Obiecuję ze wszystko będzie jak dawniej. Nienawidzę się z tobą przyjaźnić bo czuję się jak ostatni debil kiedy jestem z tobą wiem ze cię kocham ale nic nie mogę z tym zrobić. Jednak wystarczy twoje jedno słowo i będzie tak jak dawniej.-powiedział Niall
- Niall nie będzie jak dawniej i dobrze o tym wiesz. Ja tez Cię kocham. Chcę być z tobą debilu. Tylko ty możesz dać mi szczęście.- Powiedziałaś z uśmiecham na ustach
Zaczęliście się całować. Potem poszliście na śniadanie. Cała reszta już tam na was czekała. Byłaś bardzo szczęśliwa. Po śniadaniu wszyscy się rozeszli. Ty i Niall nie mieliście pomysłu jak spędzić ten dzień. W sumie to wyszło tak ze większość dnia spędziliście w centrum handlowym. Paparazzi zrobili wam dużo zdjęć. Czułaś się dziwnie . Nigdy wcześniej nikt nie poświęcał Ci tyle uwagi co Horan Wieczorem poszliście na romantyczną kolację przy świecach w drogiej restauracji. Po kolacji byłaś już trochę pijana on w sumie tez gdy weszliście do mieszkania wszyscy już spali. Tylko z pokoju Liama wydobywały się dziwne odgłosy.
Weszliście do waszej sypialni stanęliście po środku niej i zaczęliście się całować. Miałaś na sobie krótką sukienkę. Myślałaś, ze Niall to wykorzysta i zacznie się do Ciebie dobierać . W końcu miał ułatwienie zadanie . On jednak tego nie zrobił. Po chwili oderwałaś się od jego ust i zapytałaś czy ma na to ochotę. On pokiwał lekko głową i zaczą całować Cię po szyi . Ty zerwałaś z niego jednym ruchem bluzę . On wtedy zaczą ci odpinać sukienkę . Po chwili sukienka była już na podłodze. Popchnęłaś do delikatnie na łóżko on na nie wpadł wtedy ty ściągnęłaś mu spodnie . On pociągną Cię na siebie tak, ze na nim leżałaś . Szybkim ruchem odpioł Ci stanik i wyrzucił kąt pokoju. Ty wtedy ściągnęłaś z niego koszulkę, Po chwili wzięłaś się za bokserki. Gdy zobaczyłaś rozmiary jego dużego przyjaciela byłaś zszokowana . i zaczęłaś od raz lekko pieścić go dłonią. on sięgną z Ciebie majtki . Obróciliście się i teraz to on leżał na tobie. Ty nadal masowałaś jego tygryska czułaś jak się napręża. Czułaś ze mu się to podoba. On całował cię po piersiach. Czułaś ze zaczynają Ci drętwieć. Wtedy on delikatnie w Ciebie wchodził na początku robił to powoli ty zaczęłaś jęczeć z rozkoszy.Ty nadal masowałaś jego tygryska czułaś jak się napręża. Czułaś ze mu się to podoba. On całował cię po piersiach. Czułaś ze zaczynają Ci drętwieć. Wtedy on delikatnie w Ciebie wchodzić na początku robił to powoli ty zaczęłaś jęczeć z rozkoszy. On cicho sapał.Z czasem robił to coraz szybciej. Dociskał go coraz mocniej w tobie. Czułaś ze zaraz dojdzie. Gdy już doszedł i wytrysną w Ciebie zrobił jeszcze kilka wolniejszych pchnięci i zamkną Ci usta bardzo namiętnym pocałunkiem. Cały czas masował ręką twoją nogę . Było to dla Ciebie coś pięknego. Miałaś ochotę na więcej. I zaczęłaś znowu masować lekko jego tygryska on w tym czasie dobrał się do twojej cipki i lekko wcisną ci w nią dwa palce. Jego wielki Irlandzki zaczynał powoli drętwieć.On zaproponował aby zrobić to tym razem w innej pozycji. Postanowiliście zrobić to na pieska. Ty Stałaś na czworaka na łóżku a on klęczał za tobą i w Ciebie wchodził . Bardzo Ci się to podobało . Jęczałaś jeszcze głośniej . Nie zwracaliście uwagi na to ze wszyscy mogą was usłyszeć. Po wszystkim wtuleni w siebie nagimi ciałami zasnęliście. Na drugi dzień chłopcy musieli wyjść na próbę. Cały dzień spędziłaś z Eleonor. Nie czekałyście na chłopców ponieważ mieli wrócić bardzo późno . Kolejnego dnia rano obudziłaś się z dziwnymi mdłościami. Każda sypialnia miała osobną łazienkę do której dało się wejść tylko przez sypialnie. Gdy Niall się obudził i zobaczył ze siedzisz na podłodze w łazience szybko do Ciebie podbiegł. 
- Nie wiem źle się czuję .Możesz mi przynieść wody?
- Tak już po nią idę .
Po chwili do łazienki wbiegła Eleonor w ręku trzymała jakieś pudełeczko.
- Trzymaj. Jeżeli chcesz mogę z tobą przy tym zostać.-powiedziała El
To był test ciążowy .Nie byłaś pewna czego możesz się spodziewać. Przecież byłaś dopiero w ostatniej klasie maturalnej. W sumie to miałaś przed sobą jeszcze tylko miesiąc szkoły .
- Zostań .-powiedziałaś
Po chwili zrobiłaś test. Czekałyście w milczeniu na jego wynik. Do łazienki wpadł Niall i podał Ci szklankę z wodą.
-Możesz już sprawdzić jedna kreska nie jesteś w ciąży, dwie jesteś. - Gdy to powiedziała wyszła z łazienki.
Ty spojrzałaś na test. Byłaś przerażona. Wyszedł pozytywny. Podałaś go Niallowi. On spojrzał na Ciebie z niedowierzaniem
- Czyli urodzi nam się mały Horanek ?-Powiedział Niall
- Co się stało ?-spytał zaniepokojony

        Niall oświadczył Ci się już na drugi dzień zarz po twojej maturze wzięliście ślub. On jednak musiał jechać dalej w trasę koncertową więc ty pojechałaś z nim. Po dziewięciu miesiącach urodziłaś śliczną Juliettę. Była śliczna.Oboje bardzo ją kochaliście. Nie chcieliście jej ciągać i jeździć z nią w trasy, więc postanowiłaś wrócić razem z nią do Irlandii. Niall przylatywał kiedy tylko mógł. Po roku 1D na stałe zostało w Londynie więc Niall kupił tam śliczny domek w którym razem zamieszkaliście. Oboje bardzo się kochacie.


Imaginy z Gifami

1. Paul: Czy on Cię obraził [T.I] ? Czy mam go uderzyć ?
    Zayn: Nie! [T.I] Przepraszam! Kocham cię!





2.Niall przytul się do redaktora, gdy powiedział mu jak bardzo za Tobą tęskni.





Redaktor: Więc, słyszałem od gości hotelowych, że W HOTELU ty i [T.I] zeszłej nocy byliście naprawdę głośno, wyjaśnisz to?
Harry: Uhmm..







Zayn idzie do Nialla i udaję Ciebie. On trąca swoimi włosami twarz Nialla i Niall chrząka i mówi..
Niall: Dzień Dobry Księżniczko.

Zayn odpowiada damskim głosem

Zayn: Oh Niall, Kocham Cię.



 



Strzelasz się z Louisem z zabawkowych pistoletów.






Zayn patrzy na Ciebie i sugeruję Ci szybki numerek.




Liam pokazuję Ci jakim jest dobry serferem


  

Louis: Liam zdajesz sobie sprawę jak głośno ty i [T.I] byliście ostatniej nocy?
Liam: Słyszeliście nas?
Louis: Oh, yeah.




Jakiś redaktor na konferencji: Wszelkie żenujące historie o swoich dziewczyn?
Harry: Cóż, było to w jedną noc w autobusie, w którym [T.I]...
Niall: *szepcze* Kolego, ona jest tutaj
Harry: Oh hej kochanieee.!





Zaskakujesz Zayna na rozdawaniu autografów i on reaguje tak, gdy prosisz o auotgraf.






Reakcja Liama kiedy redaktor wypowiada Twoje imię.






Niall wita Cię tak, gdy wchodzisz do salonu.



   


Kiedy Harry spotyka się po raz pierwszy.
Harry: wow, kim ona jest ?




Zayn podszedł do ciebie na chwilę i pyta, czy przyjdziesz na ich koncert, zgadzasz się i co jakiś czas Zayn patrzy na ciebie i posyła Ci buziaka.





Śpisz. Harry siada na krzesełku obok łóżka.
Harry odkrywa cię 






Harry ma na Ciebie focha, bo nie chciałaś go pocałować







Zayn przypadkowo wchodzi do łazienki, gdy jesteś pod prysznicem.Jego reakcja:







Redaktor: Harry, czy wyobrażasz sobie swoje życie bez [T.I.] ?
 Harry:







Wygłupiasz się z Lou. W końcu Louis utkwił w kuli.
Louis: Ko... Kotku!






Twój tweet: Pakuję się, bo jadę zobaczyć moich rodziców w stanach i kiedy poszłam włożyć ubrania do walizki, zobaczyłam tam śpiącego @NiallOfficial. Szkoda, że nie mogę go zabrać ze sobą. 2 tygodnie to bardzo długo :( xx