- Może przejdziemy do sypialni- zaproponowałam, gdy zębami pozbył się moich majtek.- Będzie nam wygodniej- dodałam, rumieniąc się.
-Jak sobie życzysz- mruknął i wziął mnie na ręce, tak jakbym była jego małą zdobyczą.- Chcesz pójść do mnie?- wymruczał tuż przy moim uchu.
- Możemy- odparłam, łapiąc się mocniej jego szyi.
- Tak swoją drogą, jesteś cholernie seksowna i masz niezła pupę- powiedział i byłam wręcz pewna, że uśmiechnął się. W takich momentach sprawiał wrażenie niewyżytego.
- Przestań- zaśmiałam się, gładząc go po policzku.
- Nie moja wina, że taka jest prawda- powiedział zalotnie.- Jesteś warta każdych pieniędzy- oznajmił i otworzył drzwi do swojej sypialni, która okazała się ogromna i równie nowoczesna jak reszta domu.
- Naprawdę twoja willa jest niesamowita- stwierdziłam, gdy przenosił mnie przez próg pokoju. Zawsze takie chwile widziałam tylko na filmach, gdzie pan młody, niósł swoją wybrankę. A teraz? Teraz przeżyłam to na własnej skórze, mimo że ja i Louis nie byliśmy małżeństwem.
W końcu chłopak odstawił mnie na łóżku i podszedł do szafki nocnej.
- Włączyć muzykę?- spytał na co ja, szepnęłam jedynie ciche 'tak'.
Brunet ustawił jakąś płytę i wrócił do mnie. Ponownie naparł na moje usta, a jego dłonie błądziły po całym moim ciele. W końcu zszedł z pocałunkami niżej. Zatrzymał się dłużej przy mojej szyi, delikatnie zasysając moją skórę i tworząc na niej szkarłatną malinkę. W tym samym momencie jego zwinne palce szybko uwinęły się z zapięciem stanika, który momentalnie znalazł się gdzieś na podłodze.
Zaczęliśmy się całować jeszcze zachłanniej. Teraz już nasze języki walczyły ze sobą zawzięcie, a oddechy mieszały się w jedną całość. Naprawdę to było niezwykłe uczucie. Przez chwilę czułam się lepsza i bardziej wyjątkowa od innych dziewczyn. Miałam jego- Louisa. I w tej chwili pragnęłam skupić się tylko na jego osobie. Starałam się odgonić od siebie myśli, że taka jest moja praca i tak naprawdę nic nas nie łączy.
-Nie będziesz miała nic przeciwko jeżeli- zaśmiał się i przygryzł mój sutek.- Jeżeli będziemy się pieprzyć- wydyszał i ponownie zaczął mnie całować.
- W końcu, chyba po to zapłaciłeś aż dziesięć tysięcy- zasugerowałam.
- Może- odparł bez wyrazu i wszedł we mnie. Czułam jak się we mnie porusza. Jak swoimi powolnymi ruchami doprowadzał mnie do szaleństwa.- Może nie zapłaciłem tylko, po to- stwierdził i zatrzymał się na moment. Przystanął na parę sekund tak jakby, wyczekiwał na moją odpowiedź.
- Nie?- zdziwiłam się. Chyba tylko to jedno słowo, mogło opuścić moje usta.
- Może zwróciłem już dawniej na ciebie uwagę- rzucił szybko i położył się koło mnie, wpatrując się we mnie tymi swoimi wielkimi, niebieskimi oczami, które wręcz świeciły w ciemności.
Miałam już rzucić jakąś ciętą odpowiedź, gdy w głośnikach popłynęły pierwsze nuty Bound 2 Kanye West, a parę sekund później do dźwięków muzyki, dołączyły słowa piosenki.
Close your eyes and let the world paint a thousand pictures
One good girl is worth a thousand bitches
-Naprawdę?- zaśmiałam się.- Czemu akurat wybrałeś taką płytę?- spytałam, nie mogąc się opanować.
-To akurat był czysty przypadek- oznajmił i czule pocałował mnie w czubek nosa.
-Na pewno Ci uwierzę- zachichotałam i pogłaskałam go po policzku.- Zrobiłeś to z czystą premedytacją!- starałam się grać obrażoną.
-I wanna fuck you hard on the sink- zamruczał tuż przy moim uchu.
- Widzę, że lubisz tę piosenkę- zauważyłam, uśmiechając się szeroko.
- Uwielbiam ją- poprawił mnie.- Ale nie chcę na razie się z Tobą kochać na zlewie- mruknął, leniwie przygryzając płatek mojego ucha.
- Och- zmarszczyłam brwi, nadal się do niego szczerząc. Wyglądał bosko ze swoimi rozczochranymi, brązowymi włosami, płonącymi, lekko zmrużonymi oczami i nieodgadnionym wyrazem twarzy. A do tego dochodziło jeszcze rozgrzane, dobrze umięśnione ciało i mnóstwo różnorodnych tatuaży. Był po prostu idealny- młody, wysportowany.
- Wystarczy mi, że będziesz się kochała ze mną, tutaj- odparł szelmowsko i zaczął zataczać palcem niewielkie kółeczka na moim podbrzuszu.
- Widzę, że zapowiada się ciekawa noc- mruknęłam.
- Mam na ciebie ochotę, tu i teraz- wycedził przez zaciśnięte zęby i jak gdyby od niechcenia klepnął mnie w pupę.- Chyba wiem nawet jak urozmaicić naszą zabawę- zaśmiał się pod nosem i podszedł do niewielkiej, białej szafeczki, która znajdowała przy łóżku.
- Doprawdy?- zrobiłam większe oczy.- Mam się zacząć bać?- spytałam z przerażeniem. Nie wiedziałam czego powinnam się po nim spodziewać?! Co jeśli nagle wyjmie z tej pieprzonej szuflady jakiś kaganiec lub skórzany pejcz, który za chwilę wyląduje na mojej nagiej skórze. Au. To raczej nie byłoby najprzyjemniejsze.
- Spokojnie, kotku. Spodoba Ci się- odparł tym swoim zabójczo seksownym, nonszalanckim głosem, a parę sekund później przed moim oczami mignęły puszyste, różowe kajdanki.
- Co?- prawie krzyknęłam.- Robisz sobie ze mnie żarty?
- Poczuj się jakbyś była moją Panią- oznajmił i wręczył mi zabawkowe kajdanki.- Możesz teraz zrobić ze mną, co tylko zapragniesz- oświadczył z uśmieszkiem na twarzy.
- Brzmi kusząco- zauważyłam i gestem dłoni pokazałam, by się położył. Chłopak bez żadnego słowa sprzeciwu, wykonał moje polecenie.
Chwyciłam lewe ramię Louisa, by następnie delikatnie pociągnąć je w stronę rogu łóżka. Odpięłam różowe kajdanki i założyłam je wokół jego nadgarstka. Po drodze zaczęłam gilgotać go po brodzie, na co brunet zareagował pojedynczym parsknięciem.
- Tego nie było w umowie- oburzył się i posłał mi niezadowolony uśmiech.
- Gram nieczysto- stwierdziłam. Następnie powoli, pewnym siebie krokiem przeszłam na drugą stronę łóżka. Sięgnęłam po jego prawe ramię i zakułam rękę w kajdanki. Teraz był już tylko mój.
- Jesteś seksowna- usłyszałam jego ciepły głos, gdy usiadłam na nim okrakiem.
- Już to słyszałam- wywróciłam oczami.
- To usłyszysz to jeszcze miliony razy- wyszeptał i posłał mi oczko. Był niemożliwy.
- Masz chociaż kluczyk do tych kajdanek?- zapytałam, uciszając go.
- Naprawdę w takim momencie myślisz tylko o małym kluczyku do tego puszystego dziadostwa?
- Tak, bo martwię się o ciebie- oświadczyłam i spaliłam buraka. Cholera! Ja naprawdę to powiedziałam? [T.I], co się z Tobą dzieje?- zastanawiałam się.
- Po raz pierwszy usłyszałem z ust kobiety, że się o mnie martwi- powiedział, a kąciki jego ust uniosły się ku górze.- Wiesz, że do niczego Cię nie zmuszam?- spytał po chwili.
-Wiem- potwierdziłam i nerwowo przygryzłam dolną wargę. Nie powinnam tego mówić. W końcu ten chłopak zapłacił dziesięć tysięcy za noc ze mną, a nie za głupią rozmowę z panną lekkich obyczajów.
- Rozepnij mnie, proszę- rozkazał.- Kluczyk jest w szafce.
- Czemu miałabym to zrobić?- zdziwiłam się.
- Bo nie jestem takim gnojkiem jak każdy facet, ok?
- Okey- odparłam niepewnie i wyciągnęłam z szuflady mały, złoty kluczyk.
- Dzięki- rzucił, gdy go rozkułam.- Mam nadzieję, że się jeszcze kiedyś spotkamy, [T.I]- oznajmił po paru sekundach i mocniej mnie przytulił.
- Zawsze jest taka możliwość- stwierdziłam i położyłam głowę na jego klatce piersiowej.- Jesteś naprawdę wyjątkowy.
- Dobrze wiedzieć- mruknął.- To jak? Dasz mi swój numer?
- Jesteś tego pewny?
- No, wiesz może jeszcze kiedyś będę potrzebował Twoich usług- podsunął mi swój telefon, szczerząc się od ucha do ucha.
- Ale kolejne ''usługi'' będą już darmowe, okey?- puściłam mu oczko.
- Skoro nalegasz- wzruszył obojętnie ramionami i pocałował mnie w czubek głowy.
Czułam, że w moim życiu wreszcie coś się zmienia. Może już niedługo miałam zasmakować prawdziwej miłosnej przygody u boku zabójczo przystojnego bruneta? Wiedziałam, że moja przyszłość wciąż, nie należała do najpewniejszych, ale jedno mogłam powiedzieć- niosła ona za sobą lepsze perspektywy, które już niebawem, miałam wykorzystać.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz