[T.I], wszystko okey?-usłyszałam niepewny głos Louisa.
Przekręciłam delikatnie głowę w jego kierunku. Chłopak sprawiał wrażenie zamyślonego. Tępo wpatrywał się w pojedyncze, wybrukowane, kręte uliczki. Zaciskał mocniej palce na kierownicy.
-Chyba tak- zawahałam się.
Nie byłam pewna czy wszystko w porządku. Cała ta sytuacja nie należała do normalnych. Naprawdę, cały czas miałam mieszane uczucia. Niby dzięki niemu czułam się lepiej. Mogłam na chwilę zapomnieć o moim prawdziwym życiu, ale czy tego rzeczywiście potrzebowałam? Czy naprawdę marzyłam o oderwaniu się od rzeczywistości.
- [T.I]- odchrząknął znacząco i po raz pierwszy od kilkudziesięciu minut, spojrzał mi w oczy.- Mam na ciebie ochotę. Kurwa, pragnę Cię od momentu, w którym cię zobaczyłem- powiedział, nerwowo przeczesując włosy.
- Aha- wymsknęło się z moich ust.
Jednak każdy facet jest taki sam, myśli tylko o jednym.
-Wtedy w przebieralni- zawahał się na sekundę.- Cholera wyglądałaś tak ponętnie, kobieco. Nie mogłem aż wytrzymać...
- Louis byliśmy w miejscu publicznym- przypomniałam mu.
- Wiem- przyznał mi racje i zjechał z głównej drogi.
- Gdyby ktoś nas wtedy przyłapał, moglibyśmy mieć problemy- westchnęłam zażenowana, a między nami zapadło niezręczne milczenie.
- Chciałbym Ci tylko przypomnieć skarbie, że jak do tej pory ani razu się nie pieprzyliśmy- uściślił i obdarzył mnie filuternym uśmieszkiem.
- Wydawało mi się, że jesteś inny. Najwidoczniej się myliłam- rzuciłam szybko, przymykając zmęczone powieki. Czemu moje życie jest pasmem samych niepowodzeń? Co ja takiego zrobiłam? Czym sobie na to zasłużyłam?
W pewnym momencie poczułam jego ciepłą rękę na moim udzie. Złapał mnie mocniej, a chwilę później jego palce zaczęły sunąć wyżej.
-Przepraszam- wyszeptał zmysłowym głosem, który wręcz wywoływał u mnie ciarki na plecach.
- Nie przepraszaj- burknęłam, odpinając pasy i wyswabadzając się z jego uścisku.- Po prostu zrób to, w końcu chyba tylko po to tu jestem- sprostowałam.
Wyskoczyłam z samochodu i pobiegłam wprost do jego domu.
-[T.I] poczekaj- usłyszałam za sobą, a parę sekund później poczułam jak jego palce zaciskają się na moim nadgarstku.-Proszę Cię, zatrzymaj się- oznajmił ciepło i pozwolił mi wtulić się w jego umięśnioną klatkę piersiową.- Na pewno wszystko w porządku? Jesteś dzisiaj dziwnie spięta. Nie poznaję Cię, kochanie.
- Po prostu zrób to. Kochaj się ze mną. Zaznaj rozkoszy- oświadczyłam, powoli zdejmując ramiączko sukienki, którą dostałam od Tomlinsona.- Pieprz mnie- mówiłam jak w amoku, powoli wyłączając wszystkie uczucia.
Stawałam się obojętna na ból, radość, zachwyt czy choćby seks. Starałam się zapomnieć. Pragnęłam wymazać niektóre przykre sceny z mojej przeszłości. To tylko wspomnienia- powtarzałam sobie. Tylko a może aż?
Nagle poczułam, że się podnoszę, a moje stopy bezwładnie wiszą w powietrzu. Przerażona otworzyłam oczy, nie wiedząc czego powinnam się spodziewać. Wchodziliśmy właśnie po marmurowych schodach. Stopień za stopniem, powoli pnąc się coraz wyżej, dopóki nie zatrzymaliśmy się przed wielkimi, ręcznie zdobionymi drzwiami.
-Co Ty robisz?- zaśmiałam się, wpatrując się w jego płonące niebieskie tęczówki.
- Niosę moją królewnę do łóżka- odparł, szczerząc się od ucha do ucha.- W końcu muszę wykorzystać sytuację, że zgodziłaś mi się oddać- oświadczył, całując mnie w usta. Nie nadążałam za jego ciągłymi zmianami nastroju. Raz tryskał humorem, a już parę sekund później sprawiał wrażenie rozgniewanego.
- Czy Ty masz rozdwojenie jaźni?- zasugerowałam.
- Nie- wzruszył obojętnie ramionami.- A czemu pytasz?
- Po prostu staram się ciebie rozgryźć. Jesteś dla mnie chodzącą zagadką- stwierdziłam, przygryzając dolną wargę. Kiedy znaleźliśmy się w ogromnej, nowoczesnej sypialni, chłopak powoli odstawił mnie na ziemię i sam podszedł w kierunku orzechowej komody.
- Jestem zagadką- zaśmiał się pod nosem.- Tego jeszcze nie słyszałem- odparł, przeczesując palcami swoje gęste, brązowe włosy.
- Często korzystasz z usług prostytutek?- spytałam w pewnym momencie.
Cholera! Co ja najlepszego zrobiłam?!
- Przepraszam- pisnęłam szybko.- Nie miałam zamiaru się o to pytać- dodałam, rumieniąc się jeszcze bardziej.
- Panno [T.N], nie wypytuję się o pani życie seksualne, więc chciałbym, aby pani również tego nie robiła- oświadczył chłodno, wpatrując się w ścianę.
- Louis, czemu mówisz do mnie per 'pani'?- spaliłam buraka.- Przecież jestem młodsza od ciebie- zauważyłam, głośniej przełykając ślinę. Cała ta sytuacja stawała się coraz bardziej nieprzyjemna.
- Więc [T.I] na co masz ochotę?- zwrócił się do mnie.
- Na to samo, co ty- odpowiedziałam potulnie, przysiadając na skraju łóżka.
- Doskonale- stwierdził, szeroko się do mnie uśmiechając.- Uwielbiam, gdy się zgadzamy- rzucił, wydymając z zadowolenia usta.
- Och- wymsknęło mi się, gdy uświadomiłam sobie, co chodzi mu po głowie.
- Hmm. Chciałbym żebyś się rozebrała. Powoli, seksownie, z gracją- mruknął, dotykając mojego policzka.- Chcę, żebyś mnie uwiodła, kotku- jego palce zaczęły sunąć wzdłuż mojej szyi, ramion, pieszcząc przy tym każdy centymetr mojej skóry. Miejsce, które wcześniej dotykał, przyjemnie mrowiło. Czułam jak po moim ciele rozchodzi się niezidentyfikowana fala gorąca. Och. Było mi tak nienaturalnie ciepło. Ledwo łapałam oddech.
- Rozbierz się- zamruczał mi do ucha, a ja posłusznie wypełniłam jego polecenie. Chwyciłam za suwak od sukienki i parę sekund później materiał, leżał już na podłodze. Stałam przed nim w samej bieliźnie i czarnych szpilkach.- Piękny widok- stwierdził z zadowoleniem.
- A Ty się nie rozbierzesz?
- Na razie nie- syknął, obejmując mnie mocniej w pasie.- Nie sądziłem, że jesteś taka... Bezpośrednia? Nie wyglądałaś na taką- powiedział z dezaprobatą.
- Nie nazwałabym siebie bezpośrednią- zaczerwieniłam się, spuszczając wzrok. Nie miałam teraz odwagi na niego spojrzeć. Ten chłopak powoli zaczynał mnie przerażać.
- Nie udawaj niewiniątka- zbeształ mnie, zaciskając swoje zwinne palce na moich pośladkach.- To chyba nie będzie Ci potrzebne-wychrypiał, bawiąc się gumką moich czerwonych majtek.
- Louis- szepnęłam.
- Nie przerywaj, maleńka- oznajmił, kładąc mi palec na ustach i całując moje powieki.- Połóżmy się- rozkazał, biorąc mnie ponownie w ramiona. Pod wpływem jego dotyku po moim ciele przebiegły dreszcze ekscytacji.
Chłopak powoli ułożył mnie na olbrzymiej satynowej pościeli. Otworzyłam szerzej oczy, wpatrując się w niego z zachwytem. Cholera, jest przystojny i to bardzo- przeleciało przez moją głowę. Młody angielski bóg, leżący tuż przy moim boku. Wciąż trzymał mnie w pasie, nieśpiesznie wodząc moje roznegliżowane ciało spojrzeniem.
- O rany- wymruczał. Przez chwilę pieścił mój brzuch, po czym zaczął go całować, sunąc coraz wyżej, ku moim piersiom.- Jesteś cudowna, [T.I]. Piękna, dowcipna, aż nie mogę uwierzyć, że poznaliśmy się w ten sposób- zawahał się, wsuwając kciuk pod stanik. Mimowolnie jęknęłam, czując jego chłodne palce na moim biuście.
Pragnęłam go.
Przyciągnęłam jego twarz do swojej i otoczyłam go w pasie nogami. Tym razem to on jęknął, a jego ręka sięgnęła po moje majtki. Zwinnym ruchem pozbył się ich. Następnie przyszła kolej na stanik. Kiedy byłam już całkowicie rozebrana, Louis pokiwał z uznaniem głową. Zszedł z łóżka, pochylając się nade mną. I wtedy zaczęliśmy się całować. Długo i brutalnie. Nasze języki toczyły zawziętą wojną, co chwila się o siebie ocierając. W pewnym momencie moje dłonie powędrowały do jego białego T-shirtu. Pociągnęłam za materiał, pozbywając się jego koszulki.
Brunet uśmiechnął się do mnie między kolejnymi pocałunkami i sam zaczął zdejmować spodnie, które w ekspresowym tempie, znalazły się na podłodze. Położył się na mnie. Nasze ciała były już tak blisko siebie, a mimo to wciąż tak daleko. Wyciągnął z szafki prezerwatywę i położył ją na poduszce. Poczułam jego kolano między moimi udami i odruchowo rozsunęłam nogi. Wiedziałam, że zaraz to się stanie. Miałam wrażenie, że dzielą nas od tego jedynie sekundy.
Nagle poczułam się okropnie. Przeszył mnie pojedynczy dreszcz, a obraz zaczął się delikatnie rozmazywać. Oparłam się wygodniej o zagłówek łóżka, biorąc przy tym głębszy oddech. [T.I], opanuj się- rozkazałam sobie w myślach. Robiłam to już wiele razy, ale za każdym, bałam się. Zawsze przypominały mi się przykre wspomnienia z wcześniejszych lat życia. Czułam jak moje serce przyspieszyło, jak biło nierównym rytmem. Przełknęłam głośniej ślinę, gdy Louis szukał ręką prezerwatywy. W końcu ją znalazł, a ja usłyszałam charakterystyczny dźwięk rozdzieranego opakowania. On Ci się podoba, nie jest taki jak tamci- dodawałam sobie otuchy.
- Nienawidzę gumek- rzucił poirytowany i ponownie znalazł się na mnie.
Jego usta zaczęły pieścić wewnętrzną stronę moich ud. Znałam to uczucie, aż za dobrze. Dlatego zaczęłam się jeszcze bardziej bać. Kurwa. Będzie tak samo jak zawsze. Na co ja liczyłam?
- Spokojnie- usłyszałam jak przez mgłę jego podniecony głos.
W jednej chwili zrobiło się ciemno. Nic nie widziałam. Oddałam się kompletnej pustce dookoła mnie. Nic nie czułam. Nic mnie nie bolało. Zawsze się tak działo, gdy ktoś zaczynał się ze mną kochać. To było dla mnie taką odskocznią od rzeczywistości. Na kilka chwil myślami mogłam znaleźć się w innym świecie.
- Kurwa- zaklął głośno, a ja „wróciłam”.- Czy zawsze jesteś taka w czasie seksu? Zawsze się trzęsiesz i płaczesz?- dopytywał, a ja starałam się na niego nie patrzeć. Poczułam jak do oczu podchodzą mi łzy.
- Tak- szepnęłam cicho.- Chyba tak- starałam sobie przypomnieć moje wcześniejsze kontakty z mężczyznami.
- I nikomu to nie przeszkadzało? Mimo to kochali się z tobą?- pytał z niedowierzaniem.
- Tak- kiwnęłam powoli głową.- Zrobiłeś to już?- powiedziałam, łamiącym się głosem.
- Nie. Nawet nie zacząłem. Odleciałaś gdzieś- warknął, a po chwili poczułam jego ciepłą dłoń na moim policzku. Och. Więc jednak nie uprawialiśmy seksu?!-Wszystko w porządku- zapytał, scałowując pojedynczą łzę z mojej twarzy.
- Yhym- skłamałam. Od dawna nic, nie było w porządku.
- Chcesz o tym pogadać?- zaczął, obejmując mnie mocniej.
- Myślałam, że masz, co innego w planach- zarumieniłam się jeszcze bardziej.- Chyba powinnam wracać już do siebie. Spieprzyłam ci wieczór- powiedziałam niewyraźnie. Chciałam wstać, ale brunet wciąż trzymał mnie wyjątkowo mocno. Przycisnął usta do moich włosów i złożył na nich czuły pocałunek.
- Zostajesz u mnie na noc- oświadczył tonem, nie znoszącym sprzeciwu.- A teraz uspokój się- mruknął, obdarzając mnie kolejnym całusem. Jednocześnie okrył nas szczelnie kołdrą.
- Lou, nie wygłupiaj się. Nie mogę tu zostać- pokręciłam z niedowierzaniem głową.
- Nigdzie się nie wybierasz- powiedział dobitnie, obejmując mnie w pasie i przyciągając do siebie.- Pogadamy o tym jutro. A teraz śpij i nie sprzeczaj się ze mną- mimowolnie wywróciłam oczami i ułożyłam się wygodniej na łóżku.
- Dziękuję- szepnęłam, przelotnie muskając jego usta.- Dobranoc.
******************************************************************************************
Więc tak, miał być +18 ale z tego zrezygnowałam.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz